Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
125 postów 10539 komentarzy

Żyjemy, jakby Boga nie było.

Jan Paweł - ... a co potem?

Cudowny powrót porwanej dziewczyny, do domu.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wyjechała z Polski, jak wielu młodych teraz ludzi...

 

      A wszystko zaczęło się prozaicznie, jak to teraz jest w bardzo wielu przypadkach, gdy zachęcony tym teraz otwarciem na świat, na przygodę, poznawanie obcych kultur itd. młody człowiek wyrusza w świat.

Szybko jednak w przypadku tej dziewczyny (podobno, wcale nie takim rzadkim) przygoda bardzo dramatycznie skończyła się na... „castingu” jednej z giełd organizowanych przez handlarzy ludźmi, gdzie dziewczyny licytowane są przez różnej maści „kupców”, począwszy od tych nieprawdopodobnie bogatych – nazwijmy ich – szejków, po „drobnicę” w biznesie, mającej swoje „kramy” przy leśnych odcinkach dróg.

Takim to właśnie sposobem dziewczyna wylądowała w paryskim burdelu.

 

Zrozpaczona w tym czasie jej matka, odchodząca już od zmysłów w tym beznadziejnym dramacie, po paru miesiącach bezsensownego miotania się, trafia w końcu do... kościoła, gdzie akurat na ołtarzu wystawiony był do adoracji, Przenajświętszy Sakrament.

Uklęknęła więc w tej rozpaczy przez Panem Jezusem i po chwili modlitwy zauważyła, że wstąpił w nią jakiś dziwny spokój.

Zachęcona tą dziwną dla niej sytuacją, postanowiła następnego dnia ponownie pójść do tego kościoła, na kolejne spotkanie z Panem Jezusem.

Okazało się, że tym sposobem wstąpiła w nią nadzieja, a wraz z nią ten pogłębiający się spokój.

 

      Tymczasem, jej córka została przeniesiona na paryską ulicę, gdzie musiała świadczyć swoje usługi.

Po przeciwnej stronie wyznaczonego jej miejsca oczekiwania na klienta, na pierwszym pietrze budynku ulokowany był klasztor, a w nim przez otwarte okno widać było wystawiony do wieczystej adoracji Najświętszy Sakrament.

Chcąc nie chcąc, dziewczyna wpatrywała się w tą Monstrancję i z czasem zaczynała ta jej przedziwna adoracja, wydawać cudowne owoce rozmowy z Panem Jezusem, do tego stopnia, że pewnego dnia postanowiła, że kolejny klient będzie już jej ostatnim, mimo, że była świadoma tego, że w praktyce będzie to skutkowało jej męczeńską śmiercią z rąk jej „opiekunów” .

 

      I rzeczywiście, podjechał po nią samochód (jak zawsze zresztą), wsiadła do niego, jednak klient okazał się jakoś dziwnie wyjątkowo dobrym, życzliwym, młodym, dobrze ubranym mężczyzną. Powiedział jej by sięgnęła do kieszeni w drzwiach i zabrała stamtąd paszport, bilet, pieniądze i inne dokumenty, bo jadą na lotnisko, bo wraca ona do domu...

Na lotnisku mężczyzna odprowadził ją do terminala przy którym stał samolot do Warszawy i... w jednym momencie zniknął...

Czy można opisać radość dziewczyny i jej matki, gdy po przylocie do Warszawy, dziewczyna znalazła swoją matkę w kościele na... adoracji Pana Jezusa...

Całą historię można wysłuchać tutaj (Ks. Dominik Chmielewski. Świadectwo które mną wstrząsnęło) :

 

 www.youtube.com/watch

 

      Niewątpliwie w powyżej opisanym epizodzie miała miejsce bezpośrednia ingerencja Pana Boga poprzez Jego Anioła, który w tym przypadku był tym tajemniczym „klientem”.

Podobną sytuację opisuje w swoim świadectwie pan Leszek Dokowicz, przy czym w jego wypadku, Anioł zmaterializował się w postać dwóch uzbrojonych ochroniarzy.

Tutaj możemy posłuchać tego świadectwa :

 

 www.youtube.com/watch

 

      Znam przypadek, tym razem niestety nie pamiętam już źródła, gdy Anioł wcielił się w ratownika, który podpłynął do słabnącego już płynącego do brzegu morza, męża i ojca dzieci, i płynąc obok niego zachęcał go słowami do podjęcia wysiłku, dodając mu tym wyraźnie siły woli. Po przypłynięciu do brzegu i wyjściu na plażę, pływak i jego rodzina zobaczyli oddalającego się szybkim krokiem dobrze zbudowanego mężczyznę, z tego co pamiętam, w czepku i spodenkach koloru niebieskiego.

 

      Jeszcze inny przypadek zmaterializowania się Anioła miał przypadek w Kamesznicy, gdzie Ks. Natanek głosił rekolekcje.

Do proboszcza tej parafii Ks. Prał. Władysława Zązla przyszedł wysoki, nienagannie ubrany w kolorach umundurowania leśników, przystojny mężczyzna i poprosił by ten poznał go z Ks. Natankiem.

Po dokonaniu prezentacji - nazwijmy go - redaktor, zaprosił Ks. Natanka do Torunia do Radia Maryja w celu udziału w jednej z audycji nadawanej w tym Radio.

Ks. Natanek zgodził się i oboje zapisali w swoich kalendarzach datę wystąpienia w audycji.

Gdy zbliżał się termin audycji, Ks. Natanek zadzwonił na zanotowany w terminarzu numer do redaktora i ze zdziwieniem dowiedział się, że ów redaktor nie był w tym czasie w Kamesznicy, ale spojrzał w swój terminarz i rzeczywiście pod podaną przez Księdza datą, był wpis o jego udziale w audycji.

Skoro tak, to proszę przyjechać do Torunia- odparł redaktor.

Jakież było zdziwienie Ks. Natanka, gdy okazało się, że ów redaktor wcale nie przypomina tamtego z Kamesznicy, wręcz przeciwnie jest niskiego wzrostu i zupełnie niepodobny do tamtego.

Ks. Natanek wziął udział w audycji, ale co najważniejsze, zwiedził komórki organizacyjne i techniczne Radia Maryja i w ten sposób zdobył cenne doświadczenie które było potrzebne przy budowie swojej telewizji :

  www.christusvincit-tv.pl/viewpage.php

Tutaj Ks. Natanek opowiada o tym wydarzeniu z Aniołem (Ks. Natanek Medalion Boga Ojca cz. 14) :

www.youtube.com/watch

 

 

      Innym przykładem zmaterializowania się Anioła był przypadek, także związany z Ks. Natankiem, gdy przychodzący do mieszkającej w Warszawie Pani Agnieszki Jezierskiej Pan Jezus, kazał jej pojechać do Krakowa, do księdza Piotra z dotychczas przekazanymi jej dla niego Orędziami.

Pani Agnieszka Jezierska nigdy przed tym nie była w Krakowie i nigdy nie jechała jeszcze pociągiem, którym kazał jej jechać w wyznaczony dzień Pan Jezus.

Ale po krótkim „targowaniu się”, gdy Pan Jezus zapewnił ja że wszystko będzie miała przygotowane, wsiadła do pociągu do Krakowa i pojechała. Wysiadając z pociągu, zagubiona w tłumie na peronie, zapytała pierwszego spotkanego mężczyznę o drogę na Papieską Akademię Teologiczną, gdzie miała spotkać Ks. Piotra.

Mężczyzna (niewątpliwie Anioł) odpowiedział jej : widzi pani tamtego mężczyznę (drugiego Anioła)?, proszę pójść za nim, on panią zaprowadzi na Papieską Akademię Teologiczną...

Co było dalej można wysłuchać tutaj :

www.youtube.com/watch 


 

www.youtube.com/watch

  

 www.youtube.com/watch

 

 

Czy więc w tym naszym tutaj życiu na tej Ziemi, mogą być jakieś dramatyczne dla nas sytuacje bez wyjścia?, czy Pan Bóg, tak jak nam wiele, wiele, wiele już razy powiedział i mówi nadal w Swoich Orędziach, nie martwi się o nas?, nie pomaga nam w tych naszych tutaj zmaganiach? Ale kto z nas zdaje sobie z tego sprawę i kto z tych ostatnich prosi Go o pomoc ofiarując mu swoją miłość wyrażaną pełnieniem Jego Woli?

 

KOMENTARZE

  • Zasłona zostaje zdjęta
    The Veil Removed is a short film that reveals the coming together of heaven and earth at Mass, as seen by saints and mystics, revealed by scripture and in the catechism of the Catholic Church

    https://www.youtube.com/watch?v=OOLZDaTgIaM

    https://gloria.tv/post/8JvFrsauijTaDcFJg1RfBWXZX
  • @Piotrx 13:06:54
    Piękny, wzruszający film. Tak to właśnie na każdej Mszy Św. wygląda...
    I teraz w tym kontekście, jak wyglądają te wszystkie zabawy przed ołtarzem np z misiem?, jak wyglądają te różne teraz przed tabernakulum występy muzyczne czy nawet, do czego już dochodzi, te wyuzdane baletowe?, te rąbania gitar, basów i perkusji?,
    to klaskanie uczestników Mszy Św?...
    Jak w obliczu tej każdorazowej Ofiary (nie uczty, jak nam próbują wmówić) wyglądają te bezczelne profanacje szafarzy świeckich tzw nadzwyczajnych Komunii Św.?...

    Czy Pan Bóg nie ma do nas bluźnierców Boskiej cierpliwości?

    Dziękuję że to wstawiłeś, powinien to obejrzeć każdy wierny Kościoła katolickiego, ale także i ci wszyscy bluźniercy, którzy plują na Pana Boga i Jego Kościół .
    Pozdrawiam serdecznie
  • Aniołowie działają u Biblijnych Chrystusowców.
    Dwa lata temu modliłem się o uzdrowienie kręgosłupa nastoletniej Ukrainki, której rodzice pracowali w Polsce, aby zarobić na operację córki. Podczas modlitwy poczułem takie charakterystyczne pomazanie, które mam od Boga. Wiedziałem że Bóg coś czyni, tylko nie wiedziałem co. Po modlitwie podekscytowana matka tej dziewczyny: bracie, gdy się modliłeś, to za tobą stanął anioł i od tego anioła poszedł promień światła poprzez ciebie do mojej córki.
    W zeszłym roku matka stwierdziła, że córka bez operacji chodzi na wysokich obcasach.
    Oczywiście nie jestem watykańskim katolikiem, a Bóg działa w moim życiu: tak jak chce.
  • Są znaki których ludzie nie chcą widzieć
    Są głosy których ludzie nie chcą słyszeć
    Boją się pokory, niesienia Krzyża
    Bo ich do poziomu wiernego zniża

    Też się Modlić na głos w kościele wstydzą
    A są tacy co z Modlących się szydzą
    Lecz już jest blisko, przyjdzie oczyszczenie
    Zło ze sługami pójdzie w zatracenie
    Pozdrawiam
    Szczęść Boże
  • @von Finov 17:03:47
    Dzięki za to ciekawe świadectwo. Tak rzeczywiście działa modlitwa. Niestety współcześnie ludzie w to nie wierzą. Wierzą gotówce wpłaconej profesorowi zamiast z Wiarą prosić Pana Boga.
    Pozdrawiam
  • @JAM.M 18:07:01
    Dziękuję, za piękne ujęcie tego co napisałem powyżej.
    Bardzo pięknie napisane.
    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829