Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
114 postów 10178 komentarzy

Żyjemy, jakby Boga nie było.

Jan Paweł - ... a co potem?

Po reformie służby zdrowia pieniądz idzie za pacjentem?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Niewątpliwym sukcesem przemian ustrojowych '89 jest fakt wysunięcia się Polski na pierwsze miejsce na świecie w sensie...

 

...sprzedaży leków antydepresyjnych i przeciwbólowych. Oczywiście słowo „sukces” w tym wypadku powinno być w cudzysłowie.

I wcale nie jest to powód do śmiechu, bo za tym kryją się tragedie (samobójstwa) i dramaty całych rodzin.

Swego czasu w roku 2000, w jednej z audycji pt „Zapraszamy do Trójki”, rozmowy ze słuchaczami dotyczyły tych podobno niewątpliwych „dobrodziejstw” jakie to nas spotkały po tych przemianach ustrojowych.

Dzwoniący słuchacze dzielili się różnymi swoimi opiniami, ale jeden z nich, jakby lekko oburzony stwierdził : „państwo rozmawiacie o dobrodziejstwach a ja mam dostęp do statystyk z których jasno wynika, że od początku tych przemian do dnia dzisiejszego, samobójstwo z powodów ekonomicznych popełniło już ok 1mln! Polaków”....

Słuchacz chciał ciągnąć ten wątek jeszcze dalej, ale prowadząca pani redaktor (pamiętam do dzisiaj nazwisko tej raczej niesympatycznej osoby), stwierdziła, że „to jest temat na inną audycję” i słuchacz został wyłączony...

 

Może więc na początku przypomnijmy sobie (ci starsi), jak to było za PRL-u z tą „komunistyczną” służbą zdrowia.

A zacznijmy od jej finansowania.

 

Jak wiemy, służba zdrowia, tak samo jak edukacja i inne dziedziny życia społecznego, finansowana była z tej tzw w PRL-u wartości dodanej (opisanej tutaj :

gibson.neon24.pl/post/147108,przestancie-likwidowac-ten-socjalizm-bo-go-juz-dawno-nie-ma )

wypracowanej przez ten potężny wtedy, 10-ty na świecie potencjał gospodarczy.

Cała organizacja finansowania realizowana była przez wydziały zdrowia ówczesnych urzędów wojewódzkich i miejskich (nie było wtedy powiatów a więc i urządów powiatowych), które przekazywały pieniądze bezpośrednio do tzw zespołów opieki zdrowotnej które skupiały wszystkie placówki zdrowia (szpitale, przychodnie, laboratoria i.in placówki służby zdrowia) na terenie administrowanym przez dany ZOZ (np. całe miasto).

W ZOZ-ach skupione były wszystkie służby potrzebne w działalności poszczególnych placówek podległych administracyjnie danemu ZOZ-owi, więc nie było konieczne zwielokrotnianie takowych w poszczególnych szpitalach czy przychodniach.

 

Teraz przypomnijmy sobie może w paru charakterystycznych punktach jak wyglądała wtedy ta misja ochrony naszego zdrowia :

  • Opieka ambulatoryjna realizowana była poprzez sieć przychodni rejonowych gdzie funkcjonowali lekarze tzw pierwszego kontaktu. Jeżeli potrzebna była porada lub opieka specjalisty, to wypisane przez lekarza rejonowego skierowanie do specjalisty (zazwyczaj rano), mogło być realizowane przeważnie jeszcze tego samego dnia w przychodni specjalistycznej. Oczywiście wszystko było bezpłatne a lekarze nie byli tutaj zmuszani do żadnych oszczędności.

  • W karetkach pogotowia ratunkowego jeździli lekarze a nie jak obecnie ratownicy (z całym szacunkiem dla tych ludzi, nieraz bardzo oddanych służbie ratowania życia), którzy niestety nie są w pełni kompetentni do podejmowania czasami koniecznych jeszcze w karetce, decyzji o zabiegach w ciężkich stanach przewożonego karetką pacjenta. Nie było tutaj żadnych uwarunkowań przedkładających ekonomię ponad życie i zdrowie pacjentów. Oczywiście także i ten rodzaj opieki był całkowicie bezpłatny.

  • Szpitale miały zapewnione środki na pełne swoje funkcjonowanie NIEZALEŻNIE OD ILOŚCI PACJENTÓW na oddziałach, więc nie musiały traktować misji leczenia pacjentów jak biznesu.

  • Wszystkie lekarstwa były objęta zniżką, więc pacjent płacił tylko 30% ich wartości. Przy czym państwowe wtedy firmy farmaceutyczne, stosowały w kalkulacjach cen koszty rzeczywiste produkcji. Zysk nie był głównym wyznacznikiem działalności firmy. Państwowe firmy farmaceutyczne nie miały udziałowców naciskających na jak najlepsze wyniki finansowe a więc np. tworzenie nowych sektorów sprzedaży, czyli mówiąc po ludzku nowych chorób. Przeklęte teraz w służbie zdrowia słowo marketing, nie było wtedy w ogóle znane (zresztą nie tylko w służbie zdrowia).

    Profil produkcji firm farmaceutycznych obejmował więc potrzeby rzeczywiste rynku a nie kreowane przez służby marketingu.

    Ceny lekarstw więc już same w sobie były o wiele niższe od tych dzisiejszych.

    Apteki i pracujący w nich farmaceuci nie byli zobowiązywani do różnych rekordów sprzedaży, poprzez jakieś targety (co za wredne tutaj i nie tylko tutaj słowo) i wciskania schorowanym już coraz bardziej pacjentom niepotrzebnych im lekarstw.

  • Nie do pomyślenia były wtedy opryskiwania całego terytorium Polski, przez samoloty startujące z baz w Niemczech (jak można zobaczyć na „zrzutach” z radarów śledzących ruch lotniczy) oficjalnie w ramach tzw geoinżynierii a jak donoszą niektórzy, zwani spiskowcami teorii dziejów, podobno milionowych inwestycji w miliardowe zyski firm farmaceutycznych na terenach spryskanych różnymi chorobami.

  • Także nie do pomyślenia były wtedy akcje typu WOŚP pana Jerzego Owsiaka, bo na finansowanie szpitali jak i całej służby zdrowia środki zapewnione były z budżetu.

    Zresztą i po tej całej transformacji ustrojowej chyba nikt nie robi łaski że z pobieranych od nas coraz to wyższych podatków kupuje sprzęt medyczny? Więc po co te całe cyrki z tą Orkiestrą?

 

 

Generalnie, leczenie się w PRL-u było dostępne na każdą kieszeń a procedury proste a więc mało kosztowne, bo takie były założenia całego systemu.

 

Jak jest obecnie, to wiemy wszyscy (przynajmniej ci z nas, którzy byli zmuszeni skorzystać ze obecnej służby zdrowia).

Zaczynając znowu od finansowania, to od razu na samym początku, trzeba stanowczo stwierdzić, że sprawdza się tutaj jak chyba nigdzie indziej prawda, że „z pustego to i Salomon nie naleje”.

Z jednej strony przejęty przez Kapitalizm Globalistyczny, ten cały potężny dziesiąty na świecie potencjał gospodarczy, nie daje już wpływów do budżetu (ta wtedy wartość dodana po transformacji zmieniła nazwę na zysk i jest teraz transferowana do prywatnych kieszeni właścicieli) a z drugiej strony np. w łańcuch przepływu pieniędzy do placówek służby zdrowia wprowadzono bardzo kosztownego pośrednika pod nazwą NFZ (tak jakby wydziały zdrowia funkcjonujące przecież i dzisiaj, przez 50 lat PRL-u nie sprawdziły się w tej roli).

 

Jakże więc w sumie musiał zmiejszyć się obecny fundusz zdrowia w stosunku do tego w PRL-u.

 

Efekt jest taki, że pieniądza który miał chodzić za pacjentem w placówkach służby zdrowia nie widać. Świadczą o tym milionowe zadłużenia (nieraz wielo-, wielo-milonowe) nawet tych wiodących dużych szpitali.

Placówki zostały zmuszone do... KONTRAKTOWANIA W PRZETARGACH!, usług związanych z naszym leczeniem. Czyli ujmując to obrazowo, muszą te placówki na wszystkim oszczędzać, by zmieścić się w tzw kwocie kontraktowej za usługę...

By nie rozwlekać tematu, nie rozwinę tej kwestii, bo opisywanie związanych z tym patologii zajęłoby sporo czasu.

Przytoczę może tutaj wymowną anegdotę którą słyszałem kiedyś w czasie pobytu w szpitalu:

„przychodzi pacjent do szpitala z wymagającą zabiegu nerką. W izbie przyjęć dowiaduje się jednak, że zakontraktowane na ten rok zabiegi nerek już się skończyły.

Ale lekarz pyta pacjenta, czy nie reflektuje czasami na zabieg wątroby, bo na ten rok jeszcze trochę zostało... Niech pan bierze – mówi pacjentowi na odchodnym- bo jak damy te zabiegi na allegro to pójdą jak ciepłe bułeczki...”

 

Szpitale ratują się jak mogą. Ograniczają stawki na wyżywienie (kuchnie szpitalne, to teraz prawdziwe mistrzostwo. Są w stanie za te nędzne stawki nieraz bardzo porządnie i smacznie karmić pacjentów).

Personel medyczny w większości wypadków bardzo oddany swojej służbie, także robi co może.

Bezpłatne kiedyś przyszpitalne parkingi są teraz miejscem zarobkowania szpitali. Ceny za wjazd są w niektórych przypadkach nie do przyjęcia przez co mniej zamożne rodziny pacjentów.

Konieczność zarabiania wymusiła także dopuszczenie zainstalowania w salach (nierzadko także tych gdzie leżą pacjenci w ciężkich stanach) systemu telewizji szpitalnej, która jest nieraz narzędziem terroru (np. w czasie transmisji meczu piłkarskiego itd) w stosunku do tych właśnie pacjentów w stanach ciężkich.

Także i tu można by ten temat rozwijać pewnie w nieskończoność, generalnie jednak wygląda na to, że służba zdrowia jest teraz niechcianym obciążeniem pustego budżetu.

 

Najgorszą chyba już jednak przypadłością i największym chyba draństwem obecnego systemu ochrony(?) zdrowia jest to, że obecnie lekarz ma związane ręce procedurami. Czyli jeżeli stwierdzi u pacjenta tzw jednostkę chorobową o numerze statystycznym jakimś tam, to MUSI zaordynować leczenie które ktoś tam (BIgPharma) przydzilił do tej jednostki. Jeżeli tego nie zrobi to traci uprawnienia do wykonywania zawodu.

Nie liczy się wiedza lekarza, doświadczenie (także z innymi metodami leczenia) a tylko i wyłącznie procedury.

Dopinany juz do końca system informatyczny sprawdza, czy lekarz zaordyował przyporządkowane jednostce chorobowej leki, natępnie sprawdza dalej czy pacjent te leki wykupił w aptece, bo jeżeli nie, to system będzie przewidywał (nie wiem czy już to nie obowiązuje) stosowne konsekwencje, np niewpyłacenie świadczeń za nieobecności w pracy i pewnie brak usprawiedliwienia nieobecności w tym okresie... (no bo skoro pacjent leków nie wykupił, to pewnie nie był chory.... takie pewnie jest uzasadnienie tego draństwa)

Czy George Orwel wymyśłiłby coś lepszego?

 

A co w takim razie z naszymi emeryturami (a raczej z emerytami), które po zakończeniu naszej aktywności zawodowej także są obciążeniem zadłużonego już chyba do granic budżetu naszego Państwa?

KOMENTARZE

  • Dodałbym tutaj, że....
    opieka weterynaryjna także w PRL-u była... bezpłatna.
  • Notkę opatrzono zdjąciem koszmaru przy ul. Borowskiej we Wrocławiu
    tam nie tylko za parking płaci się krocie i tylko gotówką, to jeszcze miejsc brak, a pierwszy rząd dla wybrańców. Nie da rady chorego odwieźć pod drzwi.

    Tak to jest, gdy na wszystkich szczeblach administracji, w tym szpitalnej, zatrudnia się sabotażystów.

    Tym się różnią obecne czasy od PRLu, gdzie zdarzali się głupcy, ale dla sabotażystów to było zesłanie, a nie stanowisko.
  • Cała prawda co było w PRL
    a co jest teraz.
    I apropos weterynarii!
    Kuzyn miał problem z jelitami, z żołądkiem i tak z przerwami, raz ból potem spokój itd. Miał badania moczu, kału, krwi, nic specjalnego nie wykryły - szedł do lekarza wtedy, kiedy go bolało.
    W końcu, jak poszedł do weterynarza ze swoim psem na coroczne szczepienie i odrobaczanie, kupił od weterynarza więcej tabletek, ilościowo do swojej wagi, piesek swoje zażył i pan swoje. I problemy skończyły się.
    Uwaga, to mógł być tylko przypadek, być może leki przepisywane mu przez lekarzy pomogły.
  • Dodałbym jeszcze, że uzupełnienim opieki szpitalnej była...
    opieka sanatoryjna. Pamiętam, że gdy w dzieciństwie (w latach '60) byłem chory na żółtaczkę zakaźną, to po pobycie w szpitalu jechałem na dwa miesiące do sanatorium, gdzie kontynuowane było leczenie m.in stosowną dietą. Chyba dzięki temu mam zdrową wątrobę.
    A przecież oprócz sanatoriów były także prewentoria.
    Czy ktoś z dzisiejszych młodych ludzi w ogóle wie co to są prewentoria?
  • @interesariusz z PL 20:08:19
    Zdjęcie dobrane losowo i opatrzone źródłem. Pewnie większość czytelników nie była w owej "lecznicy" i jedyne czym się może sugerować w tym momencie to Pańską opinią.
  • @Jan Paweł 20:31:39
    A i chyba trzeba wspomnieć o opiece lekarskiej i stomatologicznej w szkołach.
  • @lorenco 20:45:12
    Oczywiście (dzięki za przypomnienie). W każdej szkole (albo prawie każdej) był gabinet lekarski w którym funkcjonowała tzw higienistka i właśnie okresowo np lekarz stomatolog.

    Obecnie, najbardziej potrzebnym uczniom lekarzem jest... psycholog.
  • Tragiczna nowością tych czasów w obecnej służbie zdrowia są....
    dziecięce kliniki onkologiczne.
    Znam jedną taką położona w Chorzowie, gdzie do zwykłego kiedyś szpitala dziecięcego dobudowano piętra i nowe budynki i jest to obecnie jedna wielka klinika onkologiczna.
    Podobno niektóre co bardziej wrażliwe pielęgniarki wytrzymują tam tylko parę miesięcy. Po prostu nie da się dłużej oglądać tych umierających dzieci
  • @Jan Paweł 20:53:42
    Aj (:
  • @Jan Paweł 20:53:42
    Wszystko to o czym piszesz jest prawdą.
    Przez cały okres mojej edukacji nie pamiętam nawet jednej osoby która by zachorowała na raka.
    Dzisiaj na raka chorują już malutkie dzieci...
    Czy ktoś prowadzi jakieś badania nad tym fenomenem?
    Jak to jest możliwe, że w tak krótkim czasie wystąpiła tak wielka eksplozja zachorowań na raka?
    Przecież znalezienie przyczyny tak wielkiego wzrostu zachorowań nie powinno być aż tak trudne.
    Czy naród polski poddawany jest świadomej i planowanej ekterminacji?
    Odpowiedź na to pytanie jest oczywista dla każdego świadomego i prawego człowieka.
    Najlepiej o tym świadczą wydatki na służbę zdrowia:
    w PRL wynosiły one 10.5% PKB a dzisiaj nie osiągają nawet połowy tej wielkości.
    Wszystkie medyczne czasopisma znajdują się w rękach nie-polskich a lekarze publikujący w nich swoje artykuły dostają dużo więcej punktów tylko za to że ten sam art. napisany jest w jęz. angielskim!!!
    Od 30 lat rządzą nami wyłącznie ZDRAJCY!
    Jeśli się wkrótce nie przebudzimy to będzie po nas.
  • Gierek - kredyty, propaganda sukcesu, upadek i Wojtyła - co jest prawdą a co fikcją - wybielanie.
    https://www.youtube.com/watch?v=myujiZWzteA
  • Gomułka - mała stabilizacja, marzec 68, wybrzeże 70
    https://www.youtube.com/watch?v=-JaVGO-QQPY
  • Upadek ZSRR. Od Breżniewa do Gorbaczowa
    https://www.youtube.com/watch?v=BxAhCHFBeZA
  • @Jan Paweł 19:43:05
    Z tego co z autopsji pamiętam, to żadnego skierowania mieć nie musiałem. Chciałem iść do ortopedy, szedłem bez problemu, okulisty, etc..także. Były przychodnie przyzakładowe a tam byli także specjaliści. W powszechniaku była pielęgniarka, obok szkoły gabinet dentystyczny prywatny takiego starego Niemca, on nas regularnie bezpłatnie na przeglądy uzębienia wzywał i dzięki temu do dziś mam własne, a Mama 92 lata obecnie założoną u niego plombę z koronką ma już 60 lat! Zaznaczam, że za te przyjmowanie nas od nikogo pieniędzy nie pobierał, uważał to za swój obowiązek, nażycie prywatnie zarabiał, żył skromnie, jego żona i córka także dentystki kontynuowały to samo po jego śmierci.
  • @Krystyna Trzcińska 02:03:30
    Szanowna Pani, wstawia Pani tutaj filmy propagandowe robione przez obecną ekipę (odsuniętą po 1956roku), która Gierka obaliła, bo chciała się z powrotem dorwać do władzy.
    Ale na tym filmie doskonale widać dzisiejszą niby podzieloną ekipie władzy, która wtedy wspólni Gierka obalała.
    Ta teoria o kredytach nie trzyma się kupy, bo Gierek mając państwowy bank centralny, nie musiał pieniędzy pożyczać.
    Ale pewnie dostał od światowej lichwy propozycje nie do odrzucenia i przyjął ją gdy mu zamordowali siostrę w lasku na Bytkowie.
    Wziął więc ten kredyt i w tym momencie zaciągnięto jemu i nam pętlę zadłużenia, taką samą jaką zaciąga sie państwom na całym świecie, jakiś juz czas temu np Grecji.

    Więc proszę tutaj nie ściemniać, bo sama zdobyła Pani za Gierka wysokie wykształcenie a teraz pluje Pani na tą rękę która Pani dała chleb.
  • @kula Lis 68 09:16:50
    Oczywiście, że tak było. Przedsiębiorstwa państwowe np huty, kopalnie, PKP, budowlanaka itd, itp, miały swoją bardzo porządną służbę zdrowia, swoje ośrodki wypoczynkowe, bogate pakiety socjalne w tym ochrony zdrowia i prewencji prozdrowotnej.

    No, ale trzeba było ludziom namieszać w głowach, że to wszystko jest do d..py, wczasy w Polsce to syf itd, itp, zrobić parę prowokacji jak np ta na Wybrzeżu w 1970 roku (na YT był wywiad ze świadkiem tamtych wydarzeń który mówił, że była to prowokacja zrobiona by zmieść Gomułkę) i niestety ludzi to kupili.
  • witam Autora
    5*, tak było, piszesz szczerą prawdę, gratuluję

    pozdrawiam
  • @Jan Paweł 09:37:22
    Komentarz "Radosława" pod art. "Prawdy i mity o gospodarce PRL i III RP":
    "Ów obecnie pogardzany „socjal” wyciągnął Polaków z epoki kamienia łupanego, do której właśnie wracają – stąd ta kampania pogardy dla „komuny”. Obecne, coraz bardziej prymitywne pokolenia Polaków nie są w stanie docenić, jaką ogromną wartością były np. utrzymywane przez zakłady przemysłowe ośrodki kultury. W moim rodzinnym mieście było ich 8, nie został ani jeden, bo w wyniku „transformacji ustrojowej” uznano, że dla „robola” kultura to piwo z dyskontu i spacer po galerii handlowej. A za tej „komuny”, co to podobno tak celowo utrzymywała Polaków w ciemnocie, moja ś.p. babcia, prosta włókniarka, częściej chodziła do teatru, niż obecnie niejeden niby-magister. Bo to właśnie Polska Ludowa rozbudziła w niej kulturalne ambicje i za niewielkie pieniądze umożliwiała ich realizację – dzięki wsparciu działu socjalnego fabryki.
    Inny przykład – wspieranie przez przedsiebiorstwa masowej aktywności sportowej. To dzięki temu w klasyfikacjach medalowych wyniki Polski na igrzyskach w Montrealu w 1976 roku biją na głowę rezultaty z Rio sprzed 2 lat. To dzięki temu sprawność fizyczna polskich dzieci w latach 70-tych i 80-tych (kiedy rzekomo głodowały!) była znacznie wyższa, niż obecnie.
    Wracając do gospodarki – PRL-owska miała rozliczne wady i było co poprawiać – ale to już temat na odrębną dyskusję. Niemniej, w ostatecznym rozrachunku i z perspektywy prawie 30 lat tego rzekomo efektywnego „kapitalizmu” III RP, osiągnięcia Polski Ludowej biją na glowę niemal wszystko, co było przed i po niej. Rozpowszechniane obecnie mity o przedwojennej sielance, którą „komuna” rzekomo zaprzepaściła to po prostu bezczelne kłamstwa, zasadzające się na starannym unikaniu faktów, a szczególnie liczb.
    Porozmawiajmy zatem o faktach i liczbach.
    W dekadzie 1921-1931 ludność miejska wzrosła zaledwie o 2.6%. Dla porównania, za PRL wzrosła o ok. 35% na przestrzeni 45 lat – czyli niemal 3 razy szybciej. Liczba samochodów w Polsce na głowę w latach 30-tych była ok. 20-50 razy mniejsza, niż w krajach Europy Zach. Pod koniec PRL – ze 3-4 razy mniejsza. Czyli dystans wobec mitycznego dla Polaków Zachodu skrocił się i to 10-15 razy! To jak to się ma do wygadywanych obecnie bredni, jakoby „komuna zacofała Polskę wobec Zachodu”? Motoryzacja jest bardzo dobrym wskaźnikiem, tak poziomu rozwoju gospodarczego, jak i społecznego. Wprodukowanie samochodu wymaga rozwoju całej gamy przemysłów – metalurgia, chemia, elektrotechnika. Samochody trzeba czymś napędzać – zatem trzeba było zbudować petrochemie. Samochody potrzebują dróg i serwisowania – to wszystko trzeba było zbudować, niemal od zera.
    Z drugiej strony, samochody kupują ludzie, którzy mają już co jeść, gdzie mieszkać i się leczyć – co oznacza, że zaspokajanie tych potrzeb również poprawiało się w porównywalnym, ogromnym tempie.
    A jaki był punkt startu? W 1938 roku polski przemysł wyprodukował ogółem ok. 2 tys. pojazdów. Niemiecki, angielski, francuski – na poziomie 30-100 tys. W dodatku polski został praktycznie zrównany z ziemią podczas wojny, a zachodni jeszcze się rozwinął pracując na potrzeby wojny.
    Największe osiągnięcie przemysłowe przedwojennej Polski – COP – to ok. 110 tys. miejsc pracy i 60 zakladów. Gierkowska industrializacja – ok. 550 zakladów i jakieś 800 tys. miejsc pracy. No ale w podręcznikach „historii” na temat COP pisze się peany, a o latach 70-tych, że „nieudolni komuniści zadłużyli kraj”. Tylko, że do dziś Polacy korzystają z energetyki powstałej w ogromnej większości w tamym czasie, a lejąc paliwo do samochodów nie wiedzą, że Orlen to rafineria płocka, a Lotos – gdańska, zbudowane odpowiednio w latach 60-tych i 70-tych. No ale co można poradzić, jeśli ten niewdzięczny naród tak sobie dał wyprać mózgi, że pogardza osiągnięciami swoich przodków, jednocześnie z nich korzystając?
    Fakty są takie, że niemal wszystkie wielkie przedsiębiorstwa (jeszcze) pozostające w polskich rękach – energetyka, petrochemia, wielka synteza chemiczna, KGHM – to zakłądy założne za PRL-u. Fabryka, którą w latach 70-tych budował mój ojciec działa do dziś, tyle że została w 2004 roku sprzedana w zagraniczne ręce. Ot przykład „wybitnego osiągnięcia” III RP.
    Faktem jest, że wszystkie znane mi prywatne firemki przemysłowe, założone po 1989 roku, powstały bazując na PRL-owskiej infrastrukturze czy maszynach, często „przejętych” z państwowych fabryk w mocno niejasnych okolicznościach. No to gdzie byłby dziś polski przemysł, gdyby nie spadek po „komunie”?
    Faktem jest, że za PRL-u po 18 latach zbudowano niemal do połowy elektrownię atomową w Żarnowcu, natomiast „efektywna” III RP utopiła wszystko w błocie, rozpętując kampanie oszczerstw i porównując ją do Czernobyla – co było zwyczajnym kłamstwem. Natomiast wybitnym „osiągnięciem” III RP było nieustalenie w ciągu 30 lat lokalizacji kolejnej elektrowni – za to zapewniono świetnie opłacane posady dla rozmaitych „ekspertów”.
    Faktem jest, że naukowcy z WAT pierwszy polski laser zbudowali w latach 60-tych, bodaj 3 lata po Amerykanach. W latach 70-tych Polska była w I dziesiątce krajów pracujących w tej dziedzinie. Wszystko to zrobiono w kraju, który w 1945 roku odstawał od Zachodu o 50-100 lat!
    W dowód „uznania” tych osięgnięć Polski Ludowej, dokonano niedawno w Warszawie dekomunizacji ulicy Sylwestra Kaliskiego, jednego z ojców polskich sukcesów na tym polu! No i jak tu nie nazwać Polaków wrednym i głupim narodem? Ja drugiego takiego nie znam.
    Faktem jest, że po 1945 roku zbudowano niemal od zera polską elektronikę (przedwojenna została praktycznie całkowicie pogrzebana pod gruzami Warszawy). Startując z zapóźnieniem wielu dziesiecioleci lat doprowadzono ją na przełomie lat 70/80 do poziomu 5-10 lat za światowymi liderami. To właśnie wtedy, pierwszy i ostatni raz w historii, polski przemysł był w stanie wytwarzać urządzenia tak wyrafinowane, jak mikroprocesory. Dziś nie jest w stanie wytworzyć nawet tych sprzed 40 lat! Po 1989 roku bowiem ponownie niemal zrównano elektronike z ziemią (polskimi rekami!), skutkiem czego dziś jest 50 lat za liderami i wygląda na to, że już się nie podniesie. Sztandarowe projekty III RP w tej dziedzinie – niebieski laser, a ostatnio grafen – skończyły się pięknymi porażkami – właśnie dlatego, że na początku lat 90-tych zniszczono bazę przemysłową, gdzie te wynalazki mogłyby ewentualnie zostać wdrożone. Zresztą, niedługo nie będzie nie tylko gdzie, ale też kto miał takie projekty realizować – mistrzowskim posunięciem III RP była bowiem likwidacja szkolnictwa zawodowego i całkowita degradacja kształcenia w naukach ścisłych i technicznych.
    Tyle faktów. A wnioski? A pewno takie, że jestem „sierotą po komunie”, bo to uniwersalna „argumentacja ludzi”, których anty-PRLowska propaganda wytresowała jak psy Pawłowa. Tezę „komuna zniszczyła Polskę bardziej niż II w.św. ” przyjmuje się dziś w Polsce bez dowodu. Fakty nie pasują do tezy? Tym gorzej dla faktów."
  • @Krystyna Trzcińska 02:03:30
    Pani Krystyno, po Pani - osobie wykształconej możemy się już spodziewać jakich głębszych przemyśleń a nie ulegania tabloidowej demagogii.
    Proszę obejrzeć ten, znany już chyba wszystkim film :
    https://www.youtube.com/watch?v=7R4tp_o-RBU&t=24s
    gdzie ma Pani kawa na ławę jak rozprawiono sie Gierkiem i z nami Polakami. Nie widzi Pani tego? przecież to jest już widoczne gołym okiem.

    Powinna Pani znać stare prokuratorskie powiedzenie : sprawców przestępstwa należy szukać wśród beneficjentów.

    Nawet w tym filmie wstawionym przez Panią ta kawa na ławę jest pokazana. Wystarczy tylko porównać ówczesne zdjęcia z tego ówczesnego tzw drugiego obiegu z tymi dzisiejszymi oficjalnymi.
    Pozdrawiam i życzę głębszych przemyśleń
  • @roux 09:38:30
    Także witam i serdecznie pozdrawiam. (dzięki za 5*)
  • @Robik 10:01:12
    W pełni się z tym zgadzam. Jest to 100% prawda.
    Ja sam brałem udział w budowie elektrowni Rybnik, która daje rocznie ok 360mln zysku a sprzedana została za... 380mln francusko-niemieckiej prywatnej spółce i obecnie te pieniądze nie idą już m.in na naszą służbę zdrowia a do prywatnych kieszeni.
    Pozdrawiam serdecznie
  • @Jan Paweł 09:37:22
    Żegluga Morska, Rybołówstwo, Stocznie wszystkie, Śródlądówka to samo miała. My mieliśmy wspólnie ze stocznią w Koźlu. Mieliśmy swoje wraz z dwiema koszarkami/super hotelami na wodzie w Kamieniu Pomorskim oraz wynajmowane ośrodki wypoczynkowe w górach, nad morzem, Mazurach. Moje dzieci co roku jeździły na kolonie, obozy 3 tyg bezpłatnie. Ja będąc dzieckiem jeździłem do prewentorium, na kolonie, obozy także bezpłatnie, z pracy Mamy i Taty. Tato sam prowadził prze wakacje obozy, nad morzem, dodatkowy zarobek nauczyciela.
  • @Jan Paweł 10:20:06
    Nie tylko tą sprzedano.
  • @Robik 10:01:12
    100/100! Nic dodać.
  • @kula Lis 68 10:40:46
    Pamiętam, że moja mama zarabiała wtedy jako ekspedientka (w tym wyśmiewanym dzisiaj MHD - Miejski Handel Detaliczny, który także przekazywał zysk do budżetu) 1300zł a zakładowe 3-tygodniowe kolonie letnie kosztowały wtedy... 100zł.
    Obecnie ekspedientka w sklepie zarabia może jakieś 2tyś a prywatne teraz 2-tygodniowy pobyt wypoczynkowy kosztuje średnio 2,5tyś.

    Pomijam już taki fakt, że za PRL-u nikomu nie przyszedłby do głowy pomysł organizowania ale i wysyłania dzieci na te różne teraz obozy przetrwania (typu jakiś tam serwajwel) z wyżywieniem tym, co samo dziecko znajdzie w lesie.
    Skandal, groza i zbrodnicza głupota tych zdziczałych już chyba teraz do końca ćwierćgłupich rodziców.
  • @Jan Paweł 10:54:25
    100/100 bez komentarza. Pzdr!
  • @kula Lis 68 10:57:29
    Także bardzo serdecznie pozdrawiam i dzięki za wzbogacanie mojego posta swoimi doświadczeniami i przemyśleniami.
  • @Jan Paweł 10:54:25
    Mama była kadrową w spółdzielni stolarzy, zarabiała 2tys zł, tato nauczyciel WFu miał ponad 3 tys zł z dodatkiem kombatanckim. Nas było troje rodzeństwa. Nic nam nie brakowało, żyliśmy na średnim poziomie. Jedzenie czyli warzywa, owoce, ziemniaki, mięso wędliny mieliśmy swoje bo hodowaliśmy u siebie w domu świnki, króliki, kaczki, gęsi, indyki, pole na pasze podnajmowaliśmy. Jako dzieci mieliśmy obowiązek pomocy w polu dziadkom, rodzicom.
  • @Jan Paweł 10:54:25
    Zapomniałeś dodać te obozy/spędy "integracyjne" gdzie uczą dzieci pierdolenia się z kolorowymi..Ci rodzice to mają dopiero nasrane w swych łbach.
  • @kula Lis 68 11:13:11
    Jak pamiętam z dzieciństwa, to gdzie tylko się dało (wychowywałem się na Śląsku) w ogródkach działkowych, chlewikach przy tych starszych domach mieszkalnych, nawet w piwnicach z wyjściem przez okienko do jakiejś małej zagródki, ludzie hodowali kury, króliki a nawet i jakiegoś świniaka.

    Cieszy więc że to wraca. Wprawdzie powoli, ale widać już gdzieniegdzie że ludzie przy nowych domach mają ładnie zrobione kurniki, które zrobione są w taki sposób, że można je przemieszczać po trawniku więc nie ma czegoś takiego, że kury zrobią z trawnika klepisko. Wręcz przeciwnie, trawnika nie trzeba kosić, ziemia jest nawożona i trwa rośnie jak głupia a ludzie (tutaj akurat młoda rodzina z dwójka dzieci), przede wszystkim dzieci mają zdrowe jajka i wychowują się w fajnym wiejskim otoczeniu. Ta rodzina ma na działce posadzone kiedyś orzechy włoskie i laskowe, więc mają swój jakiś tam zapas zdrowej żywności na zimę.
  • @kula Lis 68 11:21:55
    Nawalone we łbach i kiedyś ciężko przyjdzie im za to zapłacić.
    Natomiast koniecznie należałoby tutaj dodać, że w PRL-u nikomu nie przyszłoby do głowy zorganizowania tzw wczasów integracyjnych, czyli pobytów samych tylko mężów, żon, kawalerów, panien na wydaniu - istnego spędu rui i rozpusty i... rozwodów i rozbijania rodzin.
    Podobno obecnie co druga rodzina w Polsce jest rozbita (po rozwodzie) bądź w trakcie rozwodu.

    Ciężko kiedyś zapłacimy za tą "wolność"-dramaty i tragedie dzieci.
    Podobno plaga depresji i samobójstw wśród dzieci, ma przede wszystkim podłoże w rozbitej bądź rozbijanej obecnie na wszelkie możliwe sposoby rodzinie.

    No! ale wywalczyliśmy "wolność".
  • LECZMY SIE SAMI...
    1000 lat temu zakonnica Hildegarda z Binden, dostała bardzo obszerne przesłanie od Pana Boga m.in dotyczące naszego zdrowia.
    Ale opisała m.in rybę która żyje w oceanie na głębokości ok 10tyś m a która została znaleziona dopiero w... XX wieku, gdy ludzi mieli technikę pozwalającą na tak głębokie zanurzenie się.

    Nasze dzisiejsze WSZYSTKIE przypadłości zdrowotne mają swoje naturalne lekarstwa na tej Ziemi i to właśnie opisuje Św Hildegarda.
    W Niemczech są szpitale gdzie leczy się metodami tzw hildegarowymi, tam w zwykłych szpitalach można wybrać terapię. U nas niestety nie ma takiej możliwości.

    Zachęcam więc do zapoznania się z tą wiedzą, bo jest to z całą pewnością wiedza bardzo ważna w naszej ochronie zdrowia.
    Tutaj jest krótki filmik na ten temat;
    https://www.youtube.com/watch?v=IrMCCroM_VE
    tutaj strona jednej z paru juz organizacji które zajmują się w Polsce szerzeniem tej wiedzy :
    https://www.hildegarda.pl/
    Tutaj jeszcze jedna :
    https://hildegarda.edu.pl/
    i tu jeszcze jedna :
    http://centrum-hildegarda.home.pl/

    Koniecznie należy się tym zainteresować
  • Św. Globalus i św. dr. Mengele
    .
    Z wiełką radością przyjęła społeczność katolicka ustanowienie świętego od globalizacji, św. Globalusa, ta piękna funkcja przypadła naszemu kochanemu papieżowi z domu nazywanego Wojtyłą, po tym jak zwerbowana na ten cel i spędzona hołota zawyła gromadnie w Rzymie: „santo subito”

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/06/usmiech-sw-jana-pawla/#Usmiech

    Także nasza służba „zdrowia” potrzebuje świętego patrona, który dawał by wzorce uzdrawiania, wydaje się, że największe szanse na tę funkcję ma św. dr. Mengele, który od zarania w jakimś sensie patronuje naszej wspaniałej UE

    - http://www.relay-of-life.org/pl/2017/09/nazistowskie-korzenie-brukselskiej-ue/

    Polska pod koniec ub. stulecia stała się po prostu łupem, a ludność należy w końcu do tej zdobyczy, warto może tu przypomnieć podstawowe zadania służby zdrowia, wynikające zresztą z zasad, wg żydowskiego myśliciela Jaquesa Attali. W książce “Die Medizin unter Anklage“ (Oskarżona medycyna) pisze on „Sobald der Mensch 60/65 Jahre überschreitet, lebt er länger als er produziert, und ist er folglich für die Gesellschaft sehr teuer. … Die Euthanasie wird eines der wesentlichen Werkzeuge unserer zukünftigen Gesellschaft sein, und zwar in allen Zukunftsmodellen.“ rekomenduje się zastosowanie google do preztłumaczenia tekstu

    - https://translate.google.pl/?hl=de#view=home&op=translate&sl=de&tl=pl

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031