Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
38 postów 7513 komentarzy

Żyjemy, jakby Boga nie było.

Jan Paweł - ... a co potem?

Jak nam nie wstyd!...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy może być coś bardziej oczywistego, jak to, że gdy ja nie dam zarobić moim sąsiadom, to oni nie będą mogli dać zarobić mi...

 

Jakiś już czas temu, chcąc pochwalić się naszą europejskością, zawiozłem moich zagranicznych (zachodnich) gości, do galerii handlowej, jakich u nas wiele w każdym trochę większym mieście.

Jakże byłem zawiedziony, gdy nie tylko nie zrobiło to na nich najmniejszego wrażenia a wręcz przeciwnie, zniechęcenie i zawód. Dopiero wieczorem, przy odrobinie alkoholu, nie wytrzymali i dostałem za swoje.

- Jak to jest możliwe, że u was w centrach miast jest tyle hipermarketów i jest tam tyle ludzi!. Niemal krzykiem wyskoczył na mnie zagraniczny Chris

Jeszcze wtedy myślałem że pewnie wylewają swoją zazdrość.

Jednak po chwili wszystko się wyjaśniło.

Chris, wskazując na swoje nowe z wyższej półki Volvo, zrobił mi mały wykład :

- My jeździmy takimi samochodami, bo my dajemy zarobić SOBIE NA WZAJEM a nie Kapitalizmowi Globalistycznemu.

Jeżeli ty zaniesiesz tą swoją złotówkę do hipermarketu, to ty już jej nigdy nie zobaczysz, bo ona od razu transferowana jest do rajów podatkowych na konta Globalizmu. Natomiast, gdy ja zaniosę moje euro do sklepu mojego sąsiada, to ono pokrąży trochę po mieście, wszędzie dając zysk i wróci do mnie, bo z całą pewnością, ktoś z moich sąsiadów, którzy mają różne biznesy prędzej czy później zamówi u mnie usługę...

Teraz już wiesz, dlaczego ty jeździsz starym, pewnie już „dorosłym” golfem a ja nowym Volvo?...

 

W jednym momencie, moja duma prysła i pojawił się... wstyd. Wstyd za nas wszystkich, jak to z uśmiechem na ustach z wielką radością, niemal szczęściem doświadczanym w tych galeriach handlowych, dajemy się ogrywać.

 

Burzliwa dyskusja ciągnęła się do późnej nocy, jednak konkluzja była dla mnie porażająca, bo ta nasza już teraz „ciekawa” codzienność, zaczęła układać mi się, jak klocki lego....


Powszechnie już wiadomo, że jeden hipermarket zabija ok 400 małych sklepów, które jak wiemy były już coraz lepsze, coraz lepiej zaopatrzone i np tak jak w Warszawie, tworzyły grupy kupieckie, które były skłonne zainwestować w porządne, na wysokim poziomie, kupieckie domy towarowe, czy galerie handlowe.
Skoro jeden hipermarket likwiduje 400 sklepów, to możemy już spokojnie szacować ile takich sklepów - przeważnie rodzinnych biznesów splajtowało w całej Polsce.


Teraz, skoro upadły te wszystkie małe sklepy, to za nimi poszły małe (ale i średnie) hurtownie, mali (ale i średni) wytwórcy u których ci kupcy, właściciele tych sklepów się zaopatrywali.

Oczywiście to jeszcze nie jest koniec
Bo jeżeli ci wszyscy wymienieni wcześniej upadli, to za nimi poszły małe firmy usługowe pracujące dla nich, jak np małe zakłady budowlane, elektryczne, hydrauliczne, reklamiarskie itd, itp...
To oczywiście jeszcze nie jest koniec, bo jeżeli ci wszyscy padli, to za nimi splajtowały np pensjonaty, (średniej klasy) w których ci wszyscy wymienieni wcześniej wypoczywali. Nawet już w atrakcyjnych miejscowościach wypoczynkowych, sporo jest upadłych, do sprzedania pensjonatów...
 

Wszystkie opisane wyżej biznesy, dawały nie tylko gołą pensję, ale przede wszystkim ZYSK, będący tym wykładnikiem dobrobytu.
Biznesy te, były przeważnie biznesami rodzinnymi, gdzie kolejne młode pokolenia widziałyby swoje perspektywy, bezpośrednio w tym rodzinnym biznesie, bądź jako swego rodzaju trampolinę w samodzielność.

Myślę, że w takiej właśnie sytuacji, znakomita większość młodych ludzi, tej teraz kolejnej Wielkiej Emigracji (tym razem za chlebem) nie musiałaby myśleć nawet o wyjeździe ze swojego rodzinnego miasta.

 

Idąc niejako dalej tym tokiem myślenia, wyobraźmy sobie teraz, jak ta gospodarka (tych małych i średnich firm, zwana Społeczną Gospodarką Rynkową), która miała już właśnie swoje początki za Gierka (ci pierwsi badylarze i prywaciarze), na bazie tego potężnego kiedyś państwowego potencjału gospodarczego, i wynikającego z niego pieniądza na rynku, by się rozwinęła...
Możemy sobie tylko wyobrazić w jakim dobrobycie byśmy teraz wszyscy żyli. Czy komuś przychodziłyby do głowy pomysły wyjazdu z Polski? Z całą pewnością tak, ale już nie za chlebem.

A my co? jaki los zgotowaliśmy naszym młodym pokoleniom?...

 

02.11.15 - Uzupełnienie o komentarz pod postem Pana Profesora Włodzimierza J. Korab - Korpowicza przyszlapolska.neon24.pl/post/127075,rr-rewolucja-rodzinna

 

Proszę Pana...

zgodzi się Pan chyba ze mną, że warunkiem myślenia o rodzinie, potomstwie itd są perspektywy.
Na razie, to kolejne rządy (także PIS) te perspektywy dla młodych roztaczają... za granicą. Więc młodzi z Polski wyjeżdżają. Wyjechało już ok 8mln (jak podają niemieckie media, bo polskie mówią, że jest nas ciągle 38mln), ile dobiła obecna służba zdrowia (a raczej jej brak) oraz ogólnie pauperyzacja, możemy się tylko domyślać. Niektórzy mówią, że jest nas już znowu tylu ile było po II wojnie, czyli ok 27mln.
Więc jak by tu nie patrzeć... chyba my Polacy jesteśmy przedmiotem eksterminacji, jesteśmy więc pod ukrytą, perfidną, bo zakamuflowaną (Polacy myślą, że Solidarność przyniosła im wolność) okupacją.
Jak Pan w takich warunkach, odbudować liczebność naszego narodu?
Kosmetyczne niwelacje, jakie zapowiada PIS, tych budowanych przez 20 lat szykan w stosunku do Polaków nie pomoże.
Polakom została odebrana ich przestrzeń gospodarcza, czyli to podłoże do życia. Pisałem o tym w artykule:
http://gibson.neon24.pl/post/126751,jak-nam-nie-wstyd
Uważam, że bez jej odzyskania, nie ma najmniejszych szans na nasze Polaków przeżycie.
A widzi Pan jakieś szanse na odzyskanie tej zrabowanej nam, naszej przestrzeni gospodarczej?... bo ja nie

KOMENTARZE

  • @ Autor
    "Chris, wskazując na swoje nowe z wyższej półki Volvo, zrobił mi mały wykład :

    - My jeździmy takimi samochodami, bo my dajemy zarobić SOBIE NA WZAJEM a nie Kapitalizmowi Globalistycznemu.

    Jeżeli ty zaniesiesz tą swoją złotówkę do hipermarketu, to ty już jej nigdy nie zobaczysz, bo ona od razu transferowana jest do rajów podatkowych na konta Globalizmu. Natomiast, gdy ja zaniosę moje euro"

    Chris to hipokryta :-))))))

    Jeśli mówi "moje euro" to nie ma prawa kupić.... Volvo :-) Tym bardziej z wyższej półki, jeśli mówi jednocześnie, że daje zarobić swoim.

    Ale co do reszty wpisu się zgadzam.
    Ja staram się robić zakupy w jak najmniejszych sklepach i unikać towarów zagranicznych. Jednakowoż:
    - Samochody - tu już jestem bez szans. Ale nie kupię nic z Niemiec i ze... Szwecji. Francja i USA też odpadają. Japonia też. Zostaje Korea i Włochy. Coś pominąłem? UK? Hiszpania - Spano jest OK, ale trochę za drogie :-)
    - elektronika - nawet ta polska, to najczęściej tylko "naklejka"
    - oprogramowanie... no cóż...

    Została żywność i usługi.
    Dobre i to.
    Dzięki za ważny wpis.
    5*
  • @ Autor
    Markety w środku miasta?
    Ktoś wziął w łapę...
    Tak myślę.

    A zaczęło się po... Potopie Szwedzkim, gdy pojawiło się dużo szlachty - gołoty...

    Szwedzi niech sobie teraz... sprzedają u siebie ;-)
  • 5*
    Mądry post. Smutny ale prawdziwy. Dużo polskojęzycznych narzeka na Polskę, że to syf, nędza i zacofanie i że emigrują na zachód, bo tam jest lepiej. Ale czy zadają sobie pytanie dlaczego tam jest lepiej? Czy oni naprawdę myślą, że USA, Wielka Brytania czy Niemcy od zawsze były bogate? Ci ludzie nie wiedzą, że potęgę tych państw zbudowała ciężka praca tysięcy ludzi dla tych krajów. Kiedy Niemcy były w kryzysie moralnym i ekonomicznym po I wojnie (zupełnie jak Polska dziś), to Niemcy nie żalili się, że jest bieda i nędza i nie traktowali zagranicy jako rynku pracy. Zakasali rękawy i walczyli o swoje. Efektem tego było przejęcie władzy przez Hitlera, który zmienił Niemcy nie do poznania.

    Z Polski też nie wszyscy wyemigrują, ponieważ na zachodzie nie będzie miejsc pracy tylko dlatego, że Polakom nie chce się walczyć o swoje, tylko wolą jechać za granicę, i wykonywać najbrudniejszą robotę, bo (wydaje się) dobrze płatna.

    Brytyjczycy mają dosyć imigrantów, w tym polskich. Niestety margines społeczny lubi rozrabiać w Wielkiej Brytanii co przynosi nam złą opinię.

    Kupujesz polskie - dajesz miejsca pracy Polakom, wspierasz polskie przedsiębiorstwa.
  • artykuł totalnie głupi
    a dowodów na istnienie boga jak na razie nie ma. To JP2 wspierał Wałęsowskich nierobów i złodziejkę z narzędziowni, a wszystko za pieniadze rewizjonistów i imperialistów by zniszczyć ten kraj, by przybliżyć swoje armaty do granic z Rosją, by zapanować nad światem. A polski biznes drobnych przedsiębiorców już chciał dolara za jajeczko. Dziś kupujemy chińskie produkty całkiem dobrej jakości bo pachołków rewizjonistów rozjechali czołgami. Jan Paweł - ... a co potem?,- nieposkromiona pedofilia, alkoholizm, dupa, fura i komóra.
  • @ireneusz 23:58:02
    "a dowodów na istnienie boga jak na razie nie ma."

    - A "dowody" na nieistnienie są?

    Proszę wziąć dowolny pojemnik, zamknąć w nim dowolną ilość klocków i trząchać dowolnie długo. Po zaprzestaniu proszę sprawdzić czy powstał... domek :-)

    Powstały może dwie płcie domków? ;-DDDDDDDDDD

    ps.

    Wcale nie mam na myśli tylko Homo sapiens :-)

    I co teraz? ;-/)
  • @ עִירָא "ireneusz"
    "Nieposkromiona pedofilia, alkoholizm, dupa, fura i komóra" to twoje życie. Nie przypisuj innym.
  • @
    thx :)

    sc!
  • @Jasiek 00:15:20
    dowody" na nieistnienie boga są - Jeśli ten bóg miałby stworzyc takich nieudaczników i tępaków jacy są w większości ludzie, szczególnie jego wyznawcy, to jak by mógł stworzyc tak doskonały wszechświat gdzie wszystko działa tak precyzyjnie i bezbłędnie.
  • @Zdzich 00:18:47
    biskup Wesołowski, biskup Głódź, i wielu innych dupczycieli i alkoholików,
  • @rerak 00:17:03
    dla ciebie kazdy jest prowokatorem który obnaża twoje zidiocenie.
  • @rerak 00:17:03
    bojówkarz NSDAP - tylko jedno zdanie, tylko jedne wartosci
  • @rerak 01:50:28
    "Opołczeńcy i sekciarze antykatoliccy przejmują portal be krępacji."
    Opołczeńcy w Donbasie to są bardzo religijni ludzie. Zwykle prawosławni.
    Masz coś przeciwko prawosławiu?
  • @Marx 8888 01:15:15
    Marxie, nie uspokajaj! Niech ludzie piszą!
    Byle pod jednym nickiem!
    Nie, że Wojtas był na czerwono a teraz występuje jako rerak na czarno.
    Czy inni " na czerwono" piszą z innego nicka "czarnego"
    Jak się powiada: oliwa zawsze na wierzch wypływa.
    Trzeba tylko cierpliwości, cierpliwości słowiańskiej.
  • @rerak 04:10:01
    "Nie musisz mnie pytać : "Masz coś przeciwko prawosławiu?" bo zbyt mi to przypomina jak kiedyś tacy panowie w płaszczach pytali mnie: " co macie przeciwko towarzyszowi Gomólce" kiedy zadałem publicznie pytanie o przyszłość Polski."
    Co ma Gomułka do prawosławia?
    Zadałem proste pytanie: czy masz coś przeciwko prawosławiu?
  • @rerak 04:10:01
    Mam nadzieję przeczytać twoją odpowiedź jutro, ponieważ idę spać.
  • Tekst trafia w sedno, tylko ... .
    No właśnie.
    Tylko co zrobić, by sytuację odkręcić.
    Ile można samemu płacić więcej i omijać markety, a poza tym - gdzie płacić, skoro sklepów małych i średnich coraz mniej, hurtowni prawie wcale, a właściciele mniejszych ratują się zakupami półhurtowymi właśnie w supermarketach, lub co najwyżej w ich hurtowniach.

    Do tego zaczadzenie rodaków, o kobietach w szczególności wspominając.

    Nie ma innej metody na ratunek, jak, prócz uświadamiania na masową skale w szkołach co do obiegu pieniądze, narzucenie rozwiązań prawnych i podatkowych niszczących sklepy wielkopowierzchniowe.
    Np. podatek progresywny od powierzchni użytkowej - np. do 50 m2 1zł od metra, do 100 m2 10 zł od metra, do 200 m2 100 zł za metr, do 400 zł 1000 zł za metr, do 800m2 10000 zł za metr, do 1600m2 20000 zł za metr, do 3200 m2 30000 zł za metr, do 6400 m2 40 tys. za metr, itd.
    Że co, że markety padną???
    A jak padały małe i średnie sklepy, małe i średnie firmy, ludzie nie mieli pracy, na opłacenie mieszkania, na jedzenie, na buty dla dziecka, to był problem???
  • Dziękuję wszystkim za komentarze, odpisze wieczorem, bo... praca
    Jeszcze ją mam:-)
  • Supermakety bazuja na ludzkiej glupocie a tego nigdy nie zabraknie.
    Mam tani, rodzinny sklep niedaleko gdzie jablka sa po $0.49 za funt.Te same jablka w supermakecie sa po $2.50 za funt.Kazdy towar jest drozej w supermakecie a jednak w supermarkecie sa tlumy grubych bab.Im nie zalezy ile wydaja, one siedza w domu, nie pracuja i maja w zadzie jak maz musi ciezko napracowac sie na wyplate.Podobnie w USA z ogrodkami przydomowymi.Moze 1% ludzi ma ogrodki,sadzi pomidory, ogorki, itp a miejsce na to maja.W Polsce tez tak bylo jak tam mieszkalem za komuny, ojciec mial ogrodek dzialkowy, chodzilismy na podpienki do lasu.W lesie bylismy jedyni co je zbierali a miasto ponad 100 tys.Nikomu sie po prostu nie chcialo uprawiac dzialki i jezdzic do lasu po grzyby.Bieda musi ludzi przycisnac aby rozum wrocil.
  • Nie można ożywić nieboszczyka
    wielu musi iść do hipermarketu, aby przeżyć. W lokalnym sklepiku mogliby co najwyżej oblizać się przed wystawą.

    Pętla już się zacisnęła. Tak kończą ci pozbawieni rozumu.
  • @staszek kieliszek 06:36:53
    jakim cudem w samie (supermarkecie) może być drożej i aż o tyle ?

    Towar kupują taniej, a jego sprzedaż jest praktycznie darmowa, bo sami ludzie go sobie wydzierają i robią za sprzedawców.
  • @Autor
    Biorąc pod uwagę całokształt zachowania Polaków , od razu przychodzi na myśl stara anegdotka : "Kochasz Mamusię ? - kocham; a Tatusia? - kocham; a kim chciałbyś zostać ? - sierotą.
    Hipermarkety - jedno, allegro - drugie, a najgorsze dyskonty. Gdzie w sierpniu pojawia się masa artykułów szkolnych , na wiosnę - ogrodniczych, w październiku -promocyjne znicze itd. Ludzie kupują, nie zastanawiając się, gdzie w ciągu roku kupią ołówek, jeśli ten kupiony w Biedronce im się złamie, bo na pewno nie tam. Przez lata starałem sie działać inaczej, ale mając własny mały handelek, teraz hołduje zasadzie : nie kupujecie u mnie, ja nie kupuję u was i Biedronka, Allegro także za moją sprawą maja się dobrze.
    Natomiast galerie , to nie tylko likwidacja polskich handlowców, ale także ich zniewalanie, uzależnianie, wkręcanie w jakąś spiralę bez wyjścia.
    Przykład Plaza w Suwałkach - prowadzący niektóre placówki mieli do wyboru , albo przenieść do Plazy swoje biznesy z chwilą , gdy powstała, albo szykować się do ich zamknięcia. Nie wiem , którzy postąpili lepiej - wydaje mi się , że ci , co zrezygnowali z handlu. Ci drudzy wydaje mi sie , że w tym momencie są zwykłymi niewolnikami (czyimi? - tu akurat narodowość właścicieli tego przedsięwzięcia nie jest skrywana - patrz oficjalna strona firmy)
  • @Autor
    Kupuj u mnie bo inaczej ja nie kupię u ciebie.

    Bardzo mi się podoba ten rodzaj szantażu, stosowany przez wszystkich tych napotykających w swojej działalności konkurencję, dostarczającą rzeczy lepszych i tańszych niż to co oni sami dostarczają. Szantaż skierowany do ludzi potrafiących robić rzeczy wartościowe, by wszelkimi sposobami zmusić ich do wymiany tych właśnie wartościowych rzeczy w zamian za buble i tandetę. Szantaż mający na celu chronić wytwórców mało efektywnych i wydajnych.

    Szkoda, że nikt nie zdaje sobie konsekwencji do jakich prowadzi takie zachowanie. Bo przecież efektem będzie wzajemna niechęć pomiędzy ludźmi z powodu wywieranej wzajemnie na siebie presji. Presji, by zupełnie pomijać w ocenie efekty działań co prowadzi do braku jakiejkolwiek motywacji do ulepszeń i większej wydajności. Presji skierowanej na to, by karać tych którzy potrafią robić rzeczy dobre i wartościowe. Presji, by tych najlepszych uczynić niewolnikami wszelkiego rodzaju miernot.
  • @programista 09:54:31
    Czy mógłby Szanowny Programator wyjaśnic tę metaforę, bo nie bardzo potrafię zrozumieć who w niej is who.

    Obawiając sie , że jednak właściwie sie domyslam wyjasnię, zawiłą dla Pana kwestię na przykładzie sklepu warzywnego.
    Aby miec klientów taki własciciel sklepiku musi miec wszystko z danej branży. W sezonie ma wiec truskawki. Sprowadza ich 300kg dziennie . Obok jest dyskont, który włąściwie handluje częściami samochodowymi (przyklad czysto abstrakcyjny) i nagle w samym środku sezony ten sam dyskont znajduje zdesperowanego plantatora truskawek, który sprzedaje mu towar za 1/3 wartości rynkowej. Dyskont dolicza sobie 100% marży i ma truskawki o 50 % tańsze. W związku z tym polski klient wali do dyskontu, a 300kg truskawek drobny sklepikarz może sobie rozdysponować wg własnego uznania , bo na pewno ich nie sprzeda. W ten sposób jego dotychczasowy zysk na truskawkach idzie w pizdu. Dyskont vist powtarza jeszcze kilkukrotnie i w efekcie sprzedawca postanawia sobie : nigdy więcej truskawek. W następnym roku truskawek nie ma już w sklepiku , ale nie ma też w dyskoncie. Gdzie idzie klient ? - do sklepiku. Usłyszawszy, że nie ma truskawek, mówi: co to za warzywniak, że nawet truskawek w środku sezonu niema?. Pytania sa dwa: -to po jakiego ch. kupowałeś je w samochodowym?! - kto tu jest miernotą ?!
    Szantaż , to cos powiazanego z groźbą, a rewanż, to coś zupelnie innego.
  • @programista 09:54:31
    to nie jest presja, to jest łaska,

    kiedyś kupowałem znicze w sklepie, aby w święto nieść je na cmentarz,

    teraz kupuję przed cmentarzem. nie patrząc na cenę, tylko wypatrując sprzedawcy, który mi się na tyle podoba, aby dać mu zarobić.
  • @interesariusz z PL 08:01:46
    "jakim cudem w samie (supermarkecie) może być drożej i aż o tyle ?"

    Może. A cud polega na tym:

    - duża sieć zagraniczna wchodzi na rynek.
    - pierwszy krok to obniżenie cen poniżej poziomu lokalnej konkurencji
    - potem jest czekanie aż lokalna konkurencja padnie
    - podczas czekania robi się kampanie reklamowe, na które nie stać lokalnej konkurencji
    - jak już padnie wystarczająca liczba lokalnej konkurencji podnosi się ceny i czerpie się zyski.

    Oczywiście zdarza się, że resztki lokalnej, rozdrobnionej konkurencji pozostaną, ale o ich istnieniu wie coraz mniej osób.

    Ot i cały "cud" :-(
  • @Mariusz G. 10:46:41
    Kto jest miernotą?
    Klient zyskał na zakupie truskawek w dyskoncie 50%.
    Dyskont zyskał na sprzedaży truskawek 100%.
    Drobny sklepikarz nie zyskał nic, bo nie chciało mu się dotrzeć do tańszego towaru.

    Jeżeli nie będzie truskawek nigdzie, a klienci będą ich poszukiwać, to na pewno znajdzie się ktoś kto dostrzeże możliwość zarobienia na dostarczeniu klientom tych truskawek. Ten ktoś nikomu nie robi łaski, że dostarcza towar - bo za to dostarczenie pobiera wynagrodzenie w cenie towaru. Jeżeli nie potrafi handlować dobrze, to niech się zajmie inną pracą, bardziej efektywną - będzie to pożytek zarówno dla niego jak i dla klientów.

    Rewanż dotyczy wzajemnych korzyści, a szantaż korzyści tylko jednej strony - faktycznie jest to zupełnie co innego.
  • @ireneusz 00:39:04
    "polskie przedsiębiorstwa zniknęły jak jeden święty odnowił tą ziemie"

    Nie tylko Pan to zauważył.
    Pytanie, czy rzeczony święty wiedział co robi....

    1. Dla teoretycznych rozważań przyjmijmy, że był autorytetem moralnym... Co z ekonomią? Myślę, że w pewnym sensie też. Ale inni niekoniecznie rozumieli tę ekonomię jak on.

    2. Jeśli to nieprawda co w pkt. 1, to czy mógł być zadaniowany?

    Mam nadzieję, że nie obraziłem niczyich uczuć religijnych. Dla niektórych temat może być ciężki...
  • @AlexSailor 05:16:08
    "Np. podatek progresywny od powierzchni użytkowej - np. do 50 m2 1zł od metra,"

    Chyba zrobię wyjątek i w tym przypadku będę za progresją :-)

    Ukłony
  • @interesariusz z PL 10:51:53
    To szanowny Pan sam decyduje za co płaci, czy za sam produkt, czy też np. także za miłą obsługę.
    Rolą sprzedawcy jest przewidzieć za co szanowny Pan będzie chciał płacić.
  • @Jasiek 11:19:37
    Najlepszy sposób - karać za to, że ktoś robi coś lepiej niż inni!
    Bo tym właśnie jest każda progresja.
  • @programista 11:28:55
    "Najlepszy sposób - karać za to, że ktoś robi coś lepiej niż inni!
    Bo tym właśnie jest każda progresja."

    Właśnie z marketami nie do końca jest lepiej. Przykładem jest żywność:
    Są 2 główne cele:

    - Ludność musi mieć dostęp do wartościowej i przystępnej cenowo żywności.
    - Kraj musi być samowystarczalny żywnościowo.

    Jak Pan weźmie pod uwagę te cele, to słowo "lepiej" w przypadku marketów już nie brzmi tak wesoło.

    Ukłony
  • @Jasiek 11:48:17
    " Kraj musi być samowystarczalny żywnościowo."

    Dlaczego? Czy dlatego, że wszyscy ludzie z innych państw myślą tylko i wyłącznie o napaści na nasz kraj?
    Bo innego powodu nie ma na to, by blokować współpracę z ludźmi z innych państw polegającą na dostarczaniu nam żywności. Taka samowystarczalność oznacza, że część rodaków MUSI się zajmować produkcją żywności, mimo że mogliby wytwarzać jakieś inne bardziej wartościowe dobra.
    Zapewne także kraj musi być samowystarczalny pod względem produkcji butów, produkcji odzienia, produkcji młotków i śrubek, produkcji aspiryny. Zna szanowny Pan jakiś argument, który by wskazywał że w tych przypadkach kraj nie musi być samowystarczalny a który to argument nie stosowałby się do żywności?
  • Dałem 5*
    Prof. T.Lubinska, min.finansów w rządzie PiS była ministrem dwa miesiące i 7 dni, ponieważ ośmieliła się publicznie stwierdzić, że zagraniczne sieci handlowe nie przysparzają budżetowi państwa dochodów.

    Zatem, pytanie: czy rzeczywiście były to rządy PiS, czy Międzynarodowego Żyda, które trwają od 1990r?
  • @programista 11:28:55
    Pan niczego nie rozumie, a ja nie mogę wszystkiego ciągle tłumaczyć.
    To jest właśnie efekt prania mózgu korwinizmem.

    Myślę, że siedzi Pan sobie w swojej niszy programując i zarabiając nieźle, i przez ten pryzmat zaśmiecony jeszcze korwinizmem widzi świat.

    Supermarket sieciowy czerpie swoje zyski i siłę nie z dostarczania "wysokiej jakości tanich towarów" ale z monopolistycznej pozycji i siły kapitałowej, często zresztą wspomaganej przez rodzime państwo.
    To jest tak, jak ze sprzedażą diamentu za kromkę chleba w obozie koncentracyjnym.
    Wielki kapitał, np. sieć supermarketów tak kształtuje stosunki społeczne, prawne i własnościowe, że tworzy sytuację podobną do tej w obozie koncentracyjnym.

    Prosty przykład ze sklepikami szkolnymi.
    Nawet taki mały rynek został wrogo przejęty przez markety, które nie mogły wejść do szkół, przez wykończenie sklepików.
    Nie sądzi Pan chyba, że chodziło o zdrowie dzieci.
    I na dodatek nie złapie Pan nikogo za rękę.
    Ot tak działali, że zatroskany rząd zakazał sprzedaży najczęściej kupowanych rzeczy w sklepikach doprowadzając do ich bankructwa i zamknięcia.
    A przecież dalej to samo jest kupowane, ale już w supermarketach.

    I niech Pan nie wyjeżdża mi tu z bezprawnym mieszaniem się rządu do asortymentu sprzedawanego w sklepiku, bo to jest właśnie korwinizm.
    Wycinek rzeczywistości, który z realną sytuacją nie ma niczego wspólnego.
    Bo to też zostało zaprogramowane przez wielki kapitał, który nie miałby szans w starciu z małym i średnim.
  • @AlexSailor 12:13:36
    Szanownego Pana bulwersuje to, że hipermarket czerpie swoje zyski z siły kapitałowej? Czy tak samo bulwersuje zysk operatora koparki w porównaniu z pracą robotnika ze szpadlem?
    Oczywiście, że hipermarket ma dużo większy kapitał obrotowy i dzięki temu właśnie kapitałowi i efektowi skali klienci mogą mieć część towarów taniej. To było oczywiste już w XIX wieku dla Emila Zoli. Dzięki kapitałowi właśnie możemy dzisiaj korzystać z dobrobytu o jakim nie śniło się ludziom w XVIII wieku, i może nas ludzi być kilkadziesiąt razy więcej niż wtedy.
    Być może to efekt prania mózgu korwinizmem, że zwracam uwagę na to co wpływa na życie ludzi, co wpływa na efektywność działań właśnie pod kątem tegoż właśnie życia. Zmienić zdanie to tak samo jak przestać cenić życie - dlatego bardzo jestem ciekaw jakim to sposobem szanowny Pan mógłby mi to wytłumaczyć.
  • @programista 12:57:23
    Pan nie rozumie.
    Market nie czepie zysków ze zgromadzonego kapitału, organizacji, genialności zarządu czy efektu skali, tak jak tłumaczy to korwinizm, tylko dzięki wpływom politycznym, korupcji, propagandzie medialnej, ustanowionemu dzięki tym wypływom prawu, systemowi podatkowemu, ulgom, skorumpowanym przez siebie urzędnikom i samorządowcom, dzięki obstawieniu się prawnikami przy nie istniejącym wymiarze sprawiedliwości, stworzonemu przez siebie bezrobociu, wykorzystywaniu trudnej sytuacji ludzi i małych przedsiębiorstw (które to praktyki na bazie nawet obecnego prawa są zakazane i karalne).

    Myśli Pan, że market kupuje np. ciastka od dostawcy i sprzedaje je z zyskiem???
    Nie, on wynajmuje półkę dostawcy ciastek, i czy sprzeda czy nie, to kasuje za tą półkę, a jak sprzeda, to jeszcze kasuje marżę.

    Ale to jeszcze mało.
    Mając wielkie zasoby kapitałowe i wiedzę, market potrafi np. tak opleść mackami producenta ciastek, że ten MUSI sprzedawać np. pod marką supermarketu, market tak się zakręci, że zostanie w zasadzie jedynym odbiorcą produkcji ciastek, i to on będzie dyktował ceny na zasadzie "robisz jak każemy albo padasz".

    A jak już producent ciastek próbuje wyjść z zaklętego kręgu lansując z powodzeniem swoją markę i szukając nowych odbiorców, to się wywoła aferę ze skażeniem jakąś trucizną.
    Czyż to trudno załatwić, by ktoś z zarabiających 1500 zł miesięcznie dosypał do produkcji jakiegoś nawet nie specjalnie groźnego świństwa załatwiając buntującego się dostawcę na cacy???

    Pan sobie nie zdaje sprawy jak to działa, a to też dlatego, że człowiek z natury jest uczciwy i chce czynić dobro.
    Na dodatek te bajki korwinistyczne o wolnej konkurencji, które nie uwzględniają realnej sytuacji tylko wydumane idealne przykłady.

    A co do jakości produktów.
    Osaczony producent/dostawca, musi się zmieścić w coraz niższych cenach dyktowanych przez market.
    Musi, bo padnie, zatem pakuje coraz gorszy surowiec i odstawia coraz większa tandetę.
  • @programista 12:57:23
    Pełna zgoda : Węgier jest lepszy w produkcji pszenicy, więc nie ma co z nim nieuczciwie konkurować, Szwed i Niemiec w produkcji samochodów, wiec nie ma co sie ośmieszać, podejmując jakies własne nieudolne próby, Żydowi w handlu na pewno nie dorównamy, więc , jak wyżej, Chińczyk jest lepszy w produkcji zabawek elektroniki itd.
    Polakom pozostaje wiec robienie tego w czym są najlepsi: czyli zakupy w hipermarkecie.
    Jakis gupek pewnie zapyta za co ? Jak to za co za pieniądze. To znowu drugi zapyta , a skąd je brać, jak wszystko robią ci lepsi. No i ten , to juz mnie wk...rwi. Nie wiesz idioto, że pieniądze biorą się ze ściany. Sa takie specjalne okienka w ścianach, tam wkłada sie kawałek plastiku, wklepuje sie wielkośc potrzeby i pieniądze wychodzą.
    Pan tak na powaznie? i maturę zdał?.... giertychowską?
  • @Mariusz G. 14:21:43
    Szanowny pan uważa, że Polacy nie są w stanie nic zrobić i ludzie z innych krajów są od nich lepsi, dlatego też Polaków trzeba przed tymi obcymi chronić.
    Ja uważam, że Polacy potrafią robić wiele rzeczy bardzo dobrze np. jachty, specjalistyczne statki, gry. Uważam że Polacy dadzą sobie radę we współpracy z ludźmi z zagranicy i nie trzeba ich siłą chronić.
  • @programista 12:57:23
    Programisto jesteś oszustem, kłamcą i manipulatorem. A to tylko na początek...

    AlexSailor napisał:
    "Supermarket sieciowy czerpie swoje zyski i siłę nie z dostarczania "wysokiej jakości tanich towarów" ale z monopolistycznej pozycji i siły kapitałowej, często zresztą wspomaganej przez rodzime państwo".

    .. a Ty to perfidnie przekręcasz na:
    "hipermarket czerpie swoje zyski z siły kapitałowej"

    "Siła kapitałowa" to tyle co krzesło, a "pozycja monopolistyczna" to to, co robi z niego "krzesło elektryczne" do uśmiercania tych, co na nim siądą. Dodatkowo "wspomaganie przez rodzime państwo", to sedno ideologii faszyzmu - czyli związku korporacji prywatnych i państwa, za którym zaraz idzie mechanizm "prywatyzacji zysków, a uspołeczniania strat", mechanizm niewolenia, przemocy i terroru ogółu obywateli na rzecz grupy trzymającej władzę.

    Supermarkety to nie kapitalizm, a korporacjonizm.
    Inaczej mówiąc, to nie handel, a bandyckie wymuszenie.
    Jeszcze inaczej mówiąc, to nie dobrowolność, a monopolistyczne wymuszenie - przemoc i terror.

    To nie sprawiedliwość transakcji i umów handlowych, a faszyzm dla promocji grupy nadludzi, którzy metodami mafijnymi, spiskowymi i zbrodniczymi, korupcją organów państwa, wymiaru sprawiedliwości, i praworządności, policji, tajnych służb i mediów, całej sfery polityki, a nawet hierarchii kościelnej, morderstwami politycznymi, dyktatami norm, lobbingami.
    Z całym "prawodawstwem dedykowanym", by niszczyć kapitalizm, a w to miejsce sadowić bestię korporacjonizmu.
    By niszczyć demokrację, a wprowadzać oligarchizm i to w związku z całą obłędną ideologią korporacjonizmu-syjonizmu-globalizmu i jej planami ludobójstwa i niewolnictwa.

    A korwinizm to straszna zaraza. Manipulacja, by pod pozorem dziejącej się i grożącej krzywdy oddawać się w niewolę krzywdzicielowi, by uciekać z deszczu pod rynnę, ze stanu zagrożenia wolności w totalną niewolę. To pożar, który wymiata całą ludzką przestrzeń życiową, ludzką samodzielność i odpowiedzialność pod niczym niezagrożoną ekspansję korporacjonizmu.
    Pod pozorem tego, że korporacjonizm będzie wydajnieszy, czy racjonalniej gospodarujący - chce nas ludzi pozbawiać naszej ludzkiej przestrzeni życiowej.
    Nawet będzie tak, jak głosi korwinizm, tylko nie ludzie będą mieli z tego korzyści, a nienasycona bestia korporacjonizmu i to dla jej wybujałej konsumpcji, a kosztem wciąż niszczonej ludzkości.

    Korwinizm i korporacjonizm to jedno - ci co to popierają to samobójcy, a zarazem sataniści chcący zagłady całej ludzkości.
  • @AlexSailor 14:19:01
    Wszystkie te możliwości które szanowny Pan wymienił wymagają właśnie kapitału. Kapitału i to dużego.
    Paradoksalnie zaś, im większą ochronę ludziom czy producentom mają zapewniać urzędnicy, tym większy zysk przynosi inwestycja tego kapitału w przekupstwo tych urzędników.
    I tej właśnie realnej sytuacji tak wielu nie potrafi zrozumieć.

    A mieć pretensję do hipermarketu że ludzie których zatrudnia mały producent są gotowi za niewielką sumę pogrążyć własnego pracodawcę jest naprawdę bardzo zabawne.
  • @programista 14:28:51
    No i tu dochodzimy do podstawowej kwesti: własciwie po co jest to Pństwo Polskie, bo chyba nie tylko po to by dac prace urzednikom i funkcjonariuszom.
    Poza tym mam pytanie natury osobistej: a jakaż to religia utożsamia szczęście człowieka z progresem. Może ja wyznaje niewłaściwa i dlatego nie możemy sie dogadac.
    Poza tym oprócz Warszawy, Poznania i Krakowa sa takie miesciny jak moja. Moze mi Pan wyjasnic, jaki mechanizm zadziałał , że w sześciotysięcznej mieścinie, mieście powiatowym, nie można sie ubrac w nową odzież, tylko trzeba jechac , do wczesniej wspomnianej Plazy 30km. Ja bynajmniej nie mam takiej potrzeby i szkoda mi czasu na takie wyjazdy. Gdzie ten rynkowy mechanizm. Dlaczego jeszcze nie ma tu sieciówki z odzieżą. Dlaczego Biedronka nie zapełnia tej niszy, tylko, jak ja chcę buty zimowe, to ona rzuci akurat staniki. Skąd ma przyszły sprzedawca wiedziec , czy nie brac staników , a wziąc buty zimowe , czy tez odwrotnie, bo inaczej Biedronka go pusci z torbami.
    Szanowny Panie , życie nie jest proste , jak szczanie, a nawet to może z wiekiem stac sie czynnoscią skomplikowaną. Świat wirtualny, to troche jednak inny świat.
  • @miarka 14:37:07
    Właśnie dlatego przede wszystkim odniosłem się do siły kapitałowej, gdyż jest to jedyne narzędzie którym bezpośrednio dysponuje hipermarket. Wszystkie pozostałe czynniki są narzędziami państwowej administracji, państwowych urzędników. na tych urzędników, jak na każdego człowieka można wpłynąć właśnie kapitałem.
    Właśnie dlatego korwinizm proponuje by to państwo ograniczyć, a nie by dawać tym przekupnym urzędnikom więcej uprawnień i więcej władzy.
    Określanie zaś mnie epitetami wystawia ocenę tylko i wyłącznie o szanownym Panu.
  • Wstydzić się powinni ci obcokrajowcy!
    To szyta grubymi nićmi, albo cienkimi, podpucha!
    Ale bardzo być może, że nowela jest prawdziwa. Pod warunkiem wszakże, że założymy kiepski poziom wykształcenia gości pana Jana Pawła. Dlatego jest to podejrzane, bo zakładam, że Jan Paweł jest biznesmenem i przyjmował biznesmenów z Zachodu. Chyba, że byli to biznesmeni z Nigerii u których gościł swego czasu nasz premier Donald Tusk zachęcając Polaków do robienia interesów z producentami maczet. Aliści, pan Jan Paweł sugeruje, że byli to Szwedzi, no bo skoro jeden z nich chwalił się volvo z wyższej półki, to znaczy że Szwed. Ale ten Szwed może nie wie, że kupując Volvo wspiera przemysł chiński?
    Dlatego cały ten dialog wydaje się wymyślony dla jakiejś tezy, która jest wiadoma tylko panu Janowi Pawłowi III... tfu! Ten bloger dwoja świętych imion nie jest chyba jeszcze papieżem, a przynajmniej papieżem ekonomii. Ale przedstawiona scenka może być prawdziwa, gdyż osobiście zetknąłem się z podobnym przypadkiem. Miałem jednak do czynienia z robotnikiem, pracującym jako spawacz w niemieckiej firmie. Ten gość chwalił mi się, że kupił auto rodzimej marki gdyż popiera niemiecką gospodarkę. Na szczęscie był jednym z nielicznych Niemców podobnie myślących, gdyż na drogach IV Rzeszy widać wiele marek japońskich. Bo co by się działo gdyby Niemcy nie kupowali "japońców"? Ano to, że Japońce nie kupowaliby marek niemieckich! Do czego zmierzam? Do tego, żeby przypomnieć dyskutantom skąd pochodzi bogactwo narodów. Bogactwo narodów pochodzi ze wzajemnego handlu! Niemcy kupując popularne marki japońskie, sprzedają Japończykom swoje marki, w tym modele eksluzywne takie jak Mercedes. I na tym handlu wychodzą in plus! Zakładając teoretycznie że kupują rocznie 100 tys aut japońskich, tyle samo sprzedają aut własnej produkcji Japończykom. Ale sprzedają im auta droższe, dzięki czemu bogacą się Niemcy. Kupują tedy wiecej własnych samochodów, produkują więcej na rynek wewnętrzny i na eksport, zatrudnieją więcej ludzi, oferując im większe zarobki przez co wzrasta ich siła nabywcza. To jest mechanizm oczywisty, bez handlu międzynarodowego, nie ma zamożności. Zamożność Niemiec wzięła się stąd, że eksportują więcej niż importują. Można to zobrazować na poziomie rodziny która nie ma pieniędzy. Jej członkowie mogą np zbierać grzyby w lesie aby się nimi posilać. Nie przyniesie im to żadnego dobrobytu, ale jeśli zaczną je suszyć albo marynować a potem sprzedać na targu, to będą się bogacić. Innej drogi do dobrobytu nie ma!
  • @Mariusz G. 14:47:35
    Rynkowy mechanizm nie jest od spełniania zachcianek. Mechanizm rynkowy to ludzie którzy podejmują ryzykowne działania dla osiągnięcia zysku. Dziwi się szanowny Pan czemu nie ma w pańskim mieście sieciówki z odzieżą - widać przedsiębiorcy wyszło że zyski z takiej działalności będą za małe. A zyski są większe tam, gdzie ludzi jest więcej, dlatego powstają coraz większe miasta.
    Życie nie jest proste i dlatego dużo zarabiają ci, którzy potrafią prawidłowo przewidywać to co się stanie w przyszłości.
  • @programista 15:05:12
    Nic nie rozumiesz. W korporacjoniźmie "siła kapitałowa" to już przeszłość. Tu już działają całkiem inne mechanizmy, które wskazywałem.

    Przede wszystkim to "handel wielkopowierzchniowy" jest w rękach całego korporacyjno-syjonistyczno-globalistycznego spisku, z korporacjami banksterskimi na czele.
    Te zaś już dawno wszystko, co ma wartość sobie dobrze schowały, a banki operują na pieniądzach w ciągłym obiegu, czyli wirtualnych, wciąż powiększanych przez dodruk z powietrza.

    To już dawno nie ma nic wspólnego z kapitalizmem.
    To coraz czystszej wody bandytyzm i postępujące odbieranie zwykłym ludziom perspektyw życiowych. To nieustanne niszczenie, ze swej natury prożyciowej klasy średniej, wszelkich śladów prawdziwego wolnego rynku i prawdziwego kapitalizmu.
  • @miarka 15:24:28
    Tak odnośnie "korporacyjno-syjonistyczno-globalistycznego spisku" - zauważył może szanowny Pan jakie trudności ma twórca tego portalu z dogadaniem się z kolejnymi administratorami i redaktorami? Zauważył Pan jak małej skali działalności dotyczą te konflikty?
    Czy zatem wyobraża sobie szanowny Pan skalę takich konfliktów w takim właśnie "korporacyjno-syjonistyczno-globalistycznego spisku", a co za tym idzie jego skuteczność?
    Bo przecież i tutaj i tam są tylko i wyłącznie ludzie ze swoją ludzką naturą.
  • @interesariusz z PL 08:01:46 & Jasiek 20.10.2015 11:08:28
    Jasiek to dobrze wytlumaczyl.W konglomeracji Chicago w 1977 zostal zalozony spozywczy sklep rodzinny przez wloskiego emigranta, teraz juz jest ich juz 6(http://valliproduce.com/).Modus operandi jest prosty: kupic tanio i sprzedac tanio.Wlasciciel nie buduje nowych budynkow ale wybiera te, ktore staly juz puste latami po zbankrutowanych sklepach, do pracy przyjmuje najbiedniejszych emigrantow majacych klopot z nauczeniem sie jezyka,ktorych pozniej traktuje jak ojciec, wyposazenie sklepow kupuje uzywane, dekoracje sklepow minimalne, nabazgrane amatorsko.Jarzyny wiednace nie wyrzuca ale sprzedaje po $1.5 za tacke biednym,mnie daja zielenine za darmo dla moich kur.Wybor towarow maxymalny, kazda narodowsc wszystko tam dostanie, jest dzial polski, niemiecki, wloski, hinduski, orientalny, rosyjski, bulgarski itp.Innymi slowy:"Where there's the will, there's is a way"- znaczy: Gdzie jest chec tam tez jest sposob.
  • @programista 15:40:27
    "Bo przecież i tutaj i tam są tylko i wyłącznie ludzie ze swoją ludzką naturą".

    Nieprawda. To nie ma nic wspólnego z ludzką naturą. To jest od początku do końca przestępczość zorganizowana, zwyrodnialstwo i zbrodnia.
    To są bestie w ludzkiej skórze, które chcą mieć swój zysk za wszelką cenę, które idą do swoich, wyłącznie swoich, egoistycznych celów po trupach.

    Oni się nie zawahają, by nas wyzabijać. Takie są realia. Im wcześniej tu otrzeźwiejemy, tym większe mamy szanse na samoobronę.
    Ostatnio w USA mordują lekarzy, którzy udowadniają, że szczepionki są ludobójstwem tylko w wyłącznie w interesie korporacji farmaceutycznych i tych osób, które one korumpują.

    Tam, gdzie Ci się wydaje, że jeszcze po ich stronie są ludzie, to w rzeczywistości są już tylko ludzkie żywe tarcze, które to my musimy najpierw wyzabijać, żeby się móc obronić. To brutalne i dla wielu jest to szokujące, ale tak nakazuje dobrze zrozumiana moralność, która wymaga, by najpierw pozbawiać bestie możliwości szkodzenia - by najpierw przeżyć w naszej ludzkiej tożsamości i obronić nasze ludzkie wartości.
    Wspomnij na obronę Głogowa.
  • @staszek kieliszek 16:08:31
    Ładny przykład, tylko nie na funkcjonowanie globalistycznego handlu, a jakiegoś "ostatniego Mohikanina kapitalizmu".

    Ot, trafił w pewną lukę prawną, która nie przeszkadza korporacjom, a nawet je w znacznym stopniu legitymizuje, to mu pozwalają działać. Ale starczy drobne machnięcie ogonem korporacjonistycznej bestii, a zniknie z rynku.

    Bo rynek już od dawna nie istnieje, a prawa regulujące przedsiębiorczość dyktują korporacje - na sposób typowy dla faszyzmu, i to już tego najczarniejszego powiązanego z syjonizmem i globalizmem.

    W sumie to ich człowiek i społeczność z pewnością nie zauważy, kiedy korporacje przejmą nad nim kontrolę, kiedy tylko zechcą.
  • Autor
    A gdzie niby kupować? Ja za oknem mam biedronkę, w drugą stronę stokrotkę, parę metrów dalej lidl czy inną cholerę, a kramarz z warzywami zaopatruje się na giełdzie w Warszawie. Dobrze, że Szydło obiecuje opodatkować te niby nierentowne, obce biznesy. Gdyby nie były rentowne, to pewnie by je pozamykali. Ja mieszkam w mieście powiatowym, gdzie jest 3 biedronki, a i rozmaite inne różnej maści. Obserwuję, że nie roi się od klientów, bo skąd ma się roić, gdzie co krok większy market. A w tym pobliżu, który opisałam jest jeden sklepik osiedlowy, chłopak się stara jak może. Czasami robię tam zakupy, ale nie mam takich możliwości jak wejść do marketu i kupić wszystko, co mi potrzeba. Nie mam też ochoty chodzić do np. dwóch sklepów.
  • @miarka 16:52:27
    Nigdy nie mozna sie poddawac i fizycznej pracy sie nie bac.Za komuny ludzie po wsiach i malych miasteczkach w Polsce mieli ogrody a teraz nic im sie nie oplaca bo wszystko jest w sklepie.Sasiaduje z posiadloscia gdzie jest 3 ha pustego pola.Dziadek kupowal na wiosne 2 byczki i pasly sie do jesieni.Przed Bozym Narodzeniem cwiartowal je i zaopatrywal dzieci i wnuki w wolowine.Dziadek "wyprowadzil sie" a posiadlosc kupil mlody, silny, czlowiek.Teraz rosnie tylko trawa.Zaproponowalem mlodemu, ze ja kupie 4 byczki.Na jesien 3 moje a trzeci jego.Nie zgodzil sie, woli jezdzic traktorem i ta trawe bezsensownie kosic.Ja na swoim 1/2 ha mam 120 krzakow winogron, 10 krzakow aronii,maliny z ktorych mroze soki, robie wino.Ogrod warzywny ma sie rozumiec, z ktorego mam przeciery i sloiki na caly rok, rozdaje tez dzieciom i krewnym.Roze na konfitury.20 kur daje mi jaja, ktore sprzedaje za cene 2 razy wieksza niz te ze sklepu( sam jem za darmo), pozniej je bije i mam na rosol.Teraz przymierzam sie do krolikow i caly czas kombinuje jak ta ziemie wykorzystac w pelni.
  • Pieniądze z supermarketów nie trafiają do rajów podatkowych
    Pieniądze z supermarketów nie trafiają do rajów podatkowych, gdyż nie muszą. Nasi politycy zwalniają właścicieli zagranicznych firm z płacenia podatków, za drobny wkład w ich fundusz emerytalny oraz zatrudniają członków rodziny na dobrze płatnych stanowiskach. W każdej korporacji jest pełno ludzi, pracujących w biurach, o nie jasnych zadaniach i dziwnie brzmiących stanowiskach, tacy specjaliści od spraw nie potrzebnych.
  • @programista 15:19:28
    "Życie nie jest proste i dlatego dużo zarabiają ci, którzy potrafią prawidłowo przewidywać to co się stanie w przyszłości."

    Taaa , np. że 1 maja (?) państwo uwolni handel walutą, wv wygra przetarg na zaopatrzenie policji, a MSw postanowi wymienić cały sprzęt biurowy na nowy,mimo, że ten , co ma starym nazwać nie można, albo , że obwodnica miasta pobiegnie inaczej niż przewidywało dotychczasowe studium. Najwięcej to zarabiają ci, którzy "potrafią" kreować przyszłość. Reszcie , to się tylko wydaje , że zarabia, bo jeszcze do ostatecznego podsumowania nie doszło. Na razie dla wielu, jest to drugie, wygrane rozdanie w trzy karty i cieszą się , jak idioci, albo wydaje im się , że są sprytniejsi, niż ten biedny motłoch.
    Gówno prawda.
  • @wercia 17:03:47
    "Gdyby nie były rentowne, to pewnie by je pozamykali".

    Niekoniecznie. Była taka sytuacja, że gość otworzył sklep z częściami motoryzacyjnymi. Do tego w miejscu, gdzie w pobliżu miał dwa podobne sklepy. Na pozór absurd. Od jego znajomych dowiedziałem się jednak, że ma możliwości kredytowe takie, że przez rok, dwa może utrzymywać ceny wyraźnie niższe jak w tych sklepach. Za to kiedy już pozyska klientelę, a tamci, nawet jak nie popadają to ostro osłabną, wszystko sobie odbije z nawiązką.

    Tak i większość marketów. One rzeczywiście mogą balansować na granicy opłacalności, czy ze stratą. Korzyści mają jednak w tym, że niszczą konkurencję handlową i za chwilę będą mogli dyktować ceny już wysokie.

    Druga sprawa, że uzyskują na to kredyty banksterskie, po to, by przy okazji, na ile tylko mogą niszczyć producentów krajowych, a tym samym promować wskazanych zagranicznych.
    Do tego jeszcze utrzymywać głodowy poziom płac polskich pracowników, bo w ten sposób będą mieli w Polsce zbyt na buble, które już się dadzą sprzedać na Zachodzie, oraz emigrację "za masłem do chleba" wykwalifikowanej, najzdolniejszej polskiej siły roboczej do krajów Zachodu.

    "Czasami robię tam zakupy, ale nie mam takich możliwości jak wejść do marketu i kupić wszystko, co mi potrzeba. Nie mam też ochoty chodzić do np. dwóch sklepów".

    Dodam też, że w tych małych sklepach, z powodu małego ruchu, coraz bardziej czuć presję, by kupować dużo i nadto rzeczy niepotrzebne, a w markecie aż takiej presji nie ma.

    Ale jest. Widok objuczonych i rozemocjonowanych współkupujących budzi zwierzęce instynkty... Wózki są duże, koszyki duże, stoiska rozrzucone, a po drodze, w zasięgu wzroku mnóstwo "promocji". Tymczasem te promowane to już zwykle buble, towary o kończącym się terminie przydatności lub łatwopsujące. Połowa z nich później trafia do śmieci i wychodzi drożej jak w tym małym...

    A to wygodnictwo, by kupować w jednym sklepie, to przede wszystkim strata na jakości. Duży sklep celuje w dużych obrotach i kliencie masowym, niewybrednym.
    Niestety to, co dla nas ważne, musi być najwyższej jakości. Sama istota życia oparta jest na coraz wyższej jakości, na wartościach duchowych
    Ilość nie przechodzi w jakość.
    Ilość to nabijanie kasy handlarzom. Jakość to smak, piękno, zdrowie i atrakcyjność życia.

    A już rezygnacja z chodzenia to tyle, co dawanie się zastąpić. Zastąpić w tym, co z reguły sami jesteśmy zdolni robić. Za tym łatwo już idzie demoralizacja, by dawać się wyręczać w sprawach, które już koniecznie trzeba robić samemu, np kochać, walczyć o wolność, czy wychowywać dzieci, a w końcu żyć.
    Pośrednik to zawsze potencjalny zdrajca, fałszywy przyjaciel, człowiek nielojalny, cwaniaczek, któremu rosną rogi, kłamca oszust, wyłudziciel zaufania, złodziej wolnej woli i suwerenności - on tylko czeka, by nas zastąpić we wszystkim.

    Zaczyna się od wygody zakupów, a kończy na wywłaszczeniu i niewolnictwie.

    Owszem, korzystanie z pomocy innych jest konieczne, organizacja życia w tym zakupów też, ale wszystko to musi się dziać w ramach uczciwych wspólnot i sprawiedliwych umów, oraz moralnych dróg, środków i celów...
    Trzeba też pamiętać, że wszystko ma swoją cenę - rachunek zaś może przychodzić po czasie...
  • @staszek kieliszek 17:45:51
    "Nigdy nie mozna sie poddawac i fizycznej pracy sie nie bac..."

    To wszystko jest normalne i piękne, ale w naszym poczciwym, kapitalistycznym, demokratycznym sposobie myślenia.

    Niestety odbywa się już dobijanie kapitalistycznej watahy. Globaliści chcą już zawładnąć wszystkim. W każdej chwili mogą przeprowadzić "rugi chłopskie", w każdej chwili mogą zarządzić zakaz hodowli czy uprawy czegokolwiek, czy ustalić takie prawodawstwo, że tylko bogacz będzie zdolny dotrzymać nakazanych norm, czy ustalić podatek, który zniszczy "drobniaka" - a wszystko podbudowane propagandą, że to "dla naszego dobra" i poparte manifestacjami chcącego takich rozwiązań społeczeństwa (w praktyce działaczy sponsorowanych przez globalistów "organizacji pozarządowych").

    Owszem, pozwalają nam na kurki, czy króliczki, ale idą pokolenia rozumiejące tylko, że jedzenie to się bierze z marketu lub dają w barze...

    ... Niezdolne do myślenia obywatelskiego, do samodzielności i dalekowzroczności, do odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale i za swoje ludzkie wspólnoty...
    ... Niezdolne do wyrzeczeń i poświęceń, służby i miłości ofiarnej, do życia...
  • @miarka 16:38:45
    "Nienawiść wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą"
  • @miarka 19:04:47
    Wiem, ze wraca bolszewizm na swiatowa skale ale jestem optymista.Taki Alex Jones przed 20 lat nieznany a dzis nadaje na caly swiat i sluchaja go miliony ludzi.W USA przed 10 laty nie bylo targu w zadnym miescie a juz zaczynaja sie pojawiac.W moim miescie jest juz kilka.Ludzie sprzedaja nie tylko mydlo i swiece wlasnej roboty ale tez miod, przetwory, mieso,jarzyny, jajka, ciuchy wlasnej roboty.Mlodzi ludzie a kupujacy tez mlodzi.Moja corka sama robi proszek do prania za 1/2 ceny i mnie zaopatruje.Niestety daleka droga jeszcze, musi stac sie jeszcze gorzej by zaczelo sie robic lepiej.Rasa ludzka posiada instynkt przezycia.Najlepszym przykladem jest Neon 24.Nie do pomyslenia przed 20 laty.Narazie niewielu czlonkow ale zawsze tak sie zaczyna.
  • @Slav 15:17:42
    "Zamożność Niemiec wzięła się stąd, że eksportują więcej niż importują. Można to zobrazować na poziomie rodziny która nie ma pieniędzy. Jej członkowie mogą np zbierać grzyby w lesie aby się nimi posilać. Nie przyniesie im to żadnego dobrobytu, ale jeśli zaczną je suszyć albo marynować a potem sprzedać na targu, to będą się bogacić. Innej drogi do dobrobytu nie ma!".

    Coś mi tu nie gra. Żeby prowadzić jakąkolwiek działalność gospodarczą trzeba mieć własność.
    Dopiero ona może posłużyć do zorganizowania warsztatu pracy, a w wyniku podejmowanych działań produkować dobra społecznie użyteczne, czy usługi i wzbogacać swoje posiadanie, obracać je na użytek własny, potrzeby rodziny, rezerwy, czy nawet pomoc innym, podatki i dopiero z reszty móc się bogacić.

    Bez własności jesteśmy nikim. Nie tylko nawet nie zorganizujemy sobie minimum warsztatowego, ale nawet mogą nam zakazać wstępu do lasu, ustalić astronomicznie wysoką cenę za kurs na grzybiarza i badania lekarskie oraz szczepionki, oraz kontrole san-epidowskie, albo inni mogą nam te grzybki wyzbierać. A są już tacy, co zacierają ręce , by w ogóle lasy im prywatyzować - jak pozwolą wejść, to za opłatą. Kogo będzie stać?

    Pierwsza rzecz, której musimy tutaj dokonać to odzyskać własność - odebrać je wszelkim oszustom, wyłudzicielom, lichwiarzom i paserom, do których trafiły z rąk naszych skorumpowanych i złodziejskich władz państwowych, odzyskać przepłacone podatki i ubezpieczenia, czy wszelkie kapitały wywiezione z Polski , choćby i w zgodzie z faszystowskim unijnym prawem o swobodzie przepływu kapitału, ale bez zapewnienia sprawiedliwej tu równowagi. Wszystko co ukradzione, co sprzeniewierzone musi być odzyskane.
    A więc Polska najpierw musi odzyskać wolność, bo dopóki jest kolonią, czy kondominium, nie da się tych możnych rabusiów i zdrajców stawiać przed sądem.

    To test na wiarygodność jakiejkolwiek władzy państwowej. A wybory tuż, tuż...
  • @miarka 19:44:30
    dig deeper, flyboy ;-)

    lewacka rewolucja jest tylko sposobem, metodą. Jest manifestacją działania Złego. Jest znakiem czasu - czasu naszego, bo przeciez nie zyjemy w 10. czy 16. wieku. Tamte wieki mialy swoje znaki. Znaki Boże - dla nas. Więc nie bój się :)

    Sursum corda!
  • @programista 19:23:35
    "Nienawiść wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą".

    Przecież tu nie chodzi o odwet, tylko o miłość, o sprawiedliwość i przeżycie. Jesteśmy ofiarami agresji bezwzględnych wrogów, dzikich, a podstępnych, zakłamanych bestii. Obronić się musimy.

    I nie ma tu, że pobratymcy - to są sprawy ponadetniczne. Jak mawia Joe Biden: "Nie trzeba być Żydem, żeby być syjonistą".
  • @DelfInn 19:53:21
    "lewacka rewolucja ... Jest znakiem czasu - czasu naszego..."

    Znaki to jedno, ale są jeszcze i powołania i zadania, które Bóg stawia na bieżąco, są siły i środki, które Bóg daje, aby sprostać wyzwaniom - a na nikogo nakłada ciężarów nadmiernych.

    Czas będzie naszym, kiedy właściwie odczytamy te znaki czasu, kiedy zrobimy dobry użytek z posiadanych narzędzi, talentów, zdolności, sił, środków i możliwości.
    Zdać się na Boga to iść za tymi znakami, a one z rzadka tylko nakazują czekać na mannę z nieba. To zwykle aktywność, nie bierność, nie "Siedzenie na swoich drożdżach", a przeciwnie - czujność, bycie gotowym do drogi, organizowanie się, jednoczenie...

    Nie bać się, nie martwić się, dotyczy tylko spraw nadmiernych, a nie wszystkie są nadmiernymi, mimo ludzkiego poczucia wewnętrznej słabości. Moja słabość plus Bóg, to już moc.

    Pozdrawiam
  • Dziękuję wszystkim za komentarze. Cieszę się że artykuł wywołał burzliwą dyskusję...
    Niestety, przejrzałem je na razie pobieżnie (zostawiając ich lekturą na później).
    Mogę tylko zaręczyć, że Chris jest postacią realną a rozmowa o mniej więcej takiej treści, rzeczywiście się odbyła.
    Chrisowi, poza tymi hipermarketami, Polska bardzo się podoba, przyjeżdża tutaj regularnie z Holandii.
    W czasie tamtej wizyty przywiózł (przywieźli z polską małżonką) ze sobą, sporych rozmiarów- jak to się kiedyś mówiło - kosz delikatesowy, wypełniony ich regionalnymi wyrobami. W koszu tym- można powiedzieć - było wszystko, od próbek różnej maści serów, poprzez różne słodycze a na alkoholu skończywszy. Nie było tam ani jednej światowej, globalistycznej marki, same regionalne, przeważnie sygnowane nazwiskami wytwórców. Wszystkie wyroby były wyjątkowo pyszne, wykonane wg receptur mających bogatą rodzinną tradycję.
    Coś takiego, co mniej więcej pokazuje Pan Robert Makłowicz w swoich programach...
    Myślę, że Polacy nie gęsi i też takie swoje receptury mają...
    Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz dziękuję za komentarze
  • @miarka 19:44:30
    Posłużyłem się tu przykładem prostym, leżącym u podwalin dobrobytu, bo od gospodarki zbierackiej rozpoczął się wszelki postęp. Własność to etap późniejszy i tak na dobrą sprawę niezbyt sensowny. Żyjemy jednak w świecie, w którym w każdym momencie coś się kończy a coś się dopiero zaczyna. Nie jest tak, że współcześnie żeby cokolwiek zdziałać, trzeba mieć własność. Nadal można zaczynać od zera. Wbrew wszystkiemu, wbrew przeciwnościom, dzisiaj rodzi się coś, co w niedalekiej przyszłości może zmienić świat. Nie wolno tylko myśleć że jak czegoś się nie posiada to jest się zerem. Tak właśnie postrzegają się Polacy. Muszą np.kupować samochody, żeby się dowartościować. Mieszkają w blokach a jeżdżą drogimi brykami. W ten sposób pozbawiają się możliwości wyjścia z kryzysu. Jadą ciągle na długach, ich skarbonka bez dna z dnia na dzień traci na wartości, choć ciagle trzeba łożyć w jej utrzymanie. Wreszcie przechodzi w złom a raty nadal trzeba płacić. To jest droga zatracenia, Takie życie właśnie stoi na przeszkodzie zmian. Myślenie o tym czego nie mamy i jacy z tego powodu jesteśmy nieszczęśliwi. A zatem niezależnie od warunków zewnętrznych, trzeba myśleć, być aktywnym gospodarczo, choćby w szarej strefie. Tylko trzeba pomysłu, zapobiegliwości, ciekawości, wiedzy. Wiedzy nie wyniesionej z dzisiejszych szkół ale pozaszkolnej, z samokształcenia, wiedzy konkretnej, jasnej, pozbawionej balastu indoktrynacyjnego wynoszonego ze szkół jako główne (a przy tym głupie) uwarunkowanie uzyskania świadectwa.
  • @Jan Paweł 21:15:29
    "Dziękuję wszystkim za komentarze. Cieszę się że artykuł wywołał burzliwą dyskusję..."

    I po co było to pisać ;-DDDDD
    Teraz to trzeba będzie jakoś ogarnąć :-)
  • @Jan Paweł 21:15:29
    "Coś takiego, co mniej więcej pokazuje Pan Robert Makłowicz w swoich programach..."

    taaa :)) Robert Makłowicz kupuje i reklamuje Tesco :))))) to żeś zgadł he he he
    Makłowicz cykl programów robi dla kasy, ale dla kasy też reklamuje Tesco i badziewie sprzedawane w Tesco...dla mnie jest skończony, to wycieruch pieprzony, dla którego nie ma zasad, tylko kasa...
  • @trybeus 21:35:53
    "dla mnie jest skończony,"

    Ja bym był ostrożny. Ten facet zna się na tym co robi. Jeździ po świecie. Ma pomysły. Zarabiać każdy musi. Z tesco to może nie w dobrym stylu, ale pamiętam jak w jakimś programie publicystycznym wypowiedział się na temat polskich... jabłek. I możliwości ich przetwarzania. I eksportowania. Pamiętam, że mi mojemu Ś.P. Ojcu to bardzo zaimponowało. Ten facet mówił i myślał jak Polak. Takich nam potrzeba.

    Ukłony
  • @Jasiek 21:25:39
    Jasiek = Jan Paweł?
    Dobrze wiedzieć. :)
  • @Slav 22:07:13
    Bingooooo! ;-)

    Oczywiście, że to jedna i ta sama osoba :-) zwłaszcza jeśli chodzi o likwidację PIT i ZUS. Istne rozdwojenie jaźni ;-DDDDDDDDD

    Gratulacje :-DDDDD
  • @trybeus 21:35:53
    Ale pokazał nam wszystkim Pan Robert Makłowicz, kawał porządnej Społecznej Gospodarki Rynkowej. Właśnie tej z wielowiekowymi tradycjami rodzinnymi, która jest chyba naturalnym dla normalnych ludzi sposobem gospodarowania na swoim w swoich ojczyznach.
  • @wercia 17:03:47
    "Nie mam też ochoty chodzić do np. dwóch sklepów."

    Proszę sobie wyobrazić, że te kilka sklepów to taka większa powierzchniowo super - galeria handlowa :-)

    A każdy sklepik jest wyjątkowy i ekskluzywny.

    Kwiatuszek

    @---->>>>>>>------------------------------
  • @Slav 21:22:56
    " Nie jest tak, że współcześnie żeby cokolwiek zdziałać, trzeba mieć własność. Nadal można zaczynać od zera".

    Nie był bym taki pewny. Nawet w tych przypadkach "od zera do milionera" ktoś musi pomóc, a to ma swoją cenę. Prawdziwie bezinteresownie pomóc może tylko wspólnota, a i ona niesie ograniczenie swobód. Wykształcenie to też własność.
    W praktyce pomoc wiąże się wejście w pracę dla "pomagającego" - zwykle bankstera, który przejmuje cały zysk z pomysłu i pracy.

    To, co "można", żeby się "dorabiać", to kraść - przynajmniej pierwszy milion, a zaraz za tym wchodzić w sitwy i mafie, i żyć już tak, jak pozwolą.
    Kraść również przez niepłacenie podatków i pracownikom.
    (Taki Palikot pieniądze trzymał w "rajach podatkowych", a za palety był winien zapłatę rzemieślnikom jeszcze niedawno - o ile jeszcze nie jest).

    "Nie wolno tylko myśleć że jak czegoś się nie posiada to jest się zerem. Tak właśnie postrzegają się Polacy. Muszą np.kupować samochody, żeby się dowartościować'.

    Może nie tylko dowartościować. Mnie przekonywano, że tak trzeba, bo to element PR człowieka biznesu - pierwsze wrażenie.

    Problem zasadniczy to rozróżnienie własności i posiadania.
    Posiadanie ma swoje przeznaczenie konsumpcyjne. Głupcem jest ten, kto się zadłuża na cele konsumpcyjne. Tak samo za pożyczone nie buduje się domu. Głupcem jest ten, kto zamienia własność w posiadanie, a je roztrwania.
    Przeznaczeniem własności jest stanowić warsztat pracy, z którego dochód przekłada się na posiadanie i konsumpcję.

    Klasyczny przykład rozróżnienia własności i posiadania mamy w biblijnej przypowieści o synu marnotrawnym. On całą swoją własność zamienił na posiadanie, a to roztrwonił, aż został zmuszony do bycia służącym, praktycznie najemnym niewolnikiem.

    I to wciąż są realia naszego życia - bez własności tym jesteśmy.

    Własności trzeba pilnować, by nikt nas nie oszwabił, ale i Naród i Państwo stoją na straży naszej własności, bo ona i im służy.
    Nie posiadanie, jak to nam dziś wmawia propaganda naszych wrogów, nie konsumpcja, nie socjal.
    Posiadania Państwo nie gwarantuje, jedynie ściga przestępców - choć i tu bywają globalistyczne nadużycia, zwłaszcza w dziedzinie patentów i praw autorskich, które w gruncie rzeczy nie stanowią własności, lecz posiadanie.
  • @Jan Paweł 22:22:46
    no tak...pokazał, a potem się "zesrał" Teskiem...kurduplowaty szabesgoj i tyle w temacie...
  • @miarka 20:25:32
    no nieeee! nie ma sie do czego przyczepic! to jak tu ma byc rozmowa?

    pozdrawiam! :)
  • @Jan Paweł 21:15:29
    nie o to z gesiami chodzilo! nie o osoby czy tez byty, ale o to ze polacy nie gesi jezyk maja, ale swoj wlasny - polski. on nazywal 'gesim jezykiem' lacine, ktora wtedy byla powszechna a jemu sie kojarzyla z geganiem.
  • @trybeus 22:49:13
    ja tam go lubie :) co gorsze, ciebie tez :))) no nic, mam problem chyba :)))

    sc

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031